Zombi Child 2019

admin29 stycznia, 2020
okładka

Zombi Child (2019) Recenzja w CDA-TUBE.pl

Istnieje wiele filmów krwi i krwi o zaklęciach „voodoo” i ich kolonialnych podstawach – „I Walked with a Zombie” Jacquesa Tourneura z 1943 roku, który pozostaje najbardziej rozwojowym modelem – ale tylko interpretacja tego tematu przez Bertranda Bonello pamięta ustne wprowadzenie do życia i czasy Rihanny. Absurdem jest oczekiwać czegoś innego od szefa pochodni za „Place of Pleasures” i „Nocturama”, których filmy traktują historię w mniejszym stopniu jako krok naprzód niż niewygodny rytm; jego praca miesza najwyraźniej portrety, aby podkreślić, że choć wszyscy mogą żyć w teraźniejszości, przeszłość rzadko jest wyjątkowo martwa.

Zgodnie z tytułem „Zombi Child” odkrywa, że ​​Bonello realizuje ten plan w inteligentny i najbardziej rygorystyczny sposób. Oprócz tego, że tym razem przeskakując riff bibelotów w prawdziwej historii Ishiego Clairviusa Narcisse’a, Haitańczyka, który podobno został przekształcony w spacerującego umarłego, podobnie sznurki w równym rachunku podążają za (anegdotyczną) wnuczką Narcisse jak chodzi teraz do pierwszej klasy – i transcendentalnie białej – szkoły życia, w której wraz z samotnym krewnym wyemigrowała po wstrząsie sejsmicznym, który zniszczył ich rodzinną wyspę w 2010 roku.

„Zombi Child”, zapadając się w historię bardziej jednoznacznie niż jakikolwiek z poprzednich filmów Bonello, odbiera setki lat uogólnień bigotów, aby uchronić Voodoo przed mrocznym zaklęciem i przedstawić je raczej jako rodzaj społeczności – wspólnoty między duchami społeczność między wiekami i społeczność między odłączonymi stawami domeny. Jako ruch krwi i krwi, wszystko działa lepiej w teorii, jednak nawet najbardziej niepokojące sceny powstają w czymś autentycznym.

„Zombi Child” to bez wątpienia ruch krwi i krwi, jednak nie w sposób, w jaki można się spodziewać. Dla pewnej rzeczy, akcja Clairvius Narcisse, osadzona na Haiti około 1962 roku, jest nie tyle przerażającą, ale raczej piękniejszą z dwóch fabuł. Sceny te zostały nakręcone w fantazyjny dzień i noc z ciekawości kogoś, kto nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego świat jest tak nieczuły, sceny te uparcie widzą, jak Clairvius (Mackenson Bijou) pada martwy na środek drogi, żeby być przywrócone do życia. Z drugiej strony, w każdym razie, żywy powrót do czegoś, co enigmatycznie wygląda jak życie. Odkrył spod grobu, został powołany do grupy skazańców wraz ze swymi pokrewnymi osobami z spacerujących umarłych i zabrał się do pracy w polu. Tak czy inaczej, możliwość doświadczenia ze szczyptą kurczaka przywraca część ludzkości Clairviusa – jednak może to jego pamięć wróci do niego pierwsza – i skieruje go na misję duszy przez tępą niebieską haitańską noc, gdy odzyskuje zdrowie jakość, która została mu odebrana.

Tymczasem w zaawansowanym świecie młoda dama o imieniu Mélissa (Wislanda Louimat) walczy o miejsce w dusznej szkole życia, która została założona przez Napoleona, i po prostu otwiera drogę potomności osób, które otrzymały Legion Honoru. Jest głównym mrocznym badaczem z powodów i może być całkowicie unikana pomimo rozważań Fanny (Louise Labeque), która łączy się z Mélissą z powodu ich powszechnego entuzjazmu dla książek Stephena Kinga. Jednak nowym towarzyszom towarzyszą nowe wyobrażenia – Mélissa czuje się niekomfortowo z powodu ogólnego braku zaangażowania zgromadzenia w to, kim jest, miejscem, z którego pochodzi, a nawet muzyką, którą preferuje – i to staranie, aby ukryć swoją postać, zachęca ją tym bardziej głęboko kojarzy się z tym, co ta osobowość ma dla niej.

Kontakty giallo (partytura harmonium, potężne moce, gardłowe brzęczenie pochodzące z toalety w kwaterach młodych kobiet) znajdują się w niskiej bańce od chwili, gdy Bonello zapuszcza się w tę część swojej historii, ale wpadają w przesadę, gdy Fanny – samodzielna minx, która jest roztrzaskana po tym, jak została porzucona przez jej niekończącą się bez koszuli ukochaną – dowiaduje się o linii krwi Mélissy. Oprócz tego, że Fanny stroi swojego gadatliwego wychowawcę, jest jednak tak pochłonięta własnym programem, że nie słyszy, jak mówi.

Fanny jest na tyle bystra, by zdać sobie sprawę, że przeszłość doradza każdej części w odniesieniu do jej teraźniejszości, a historia nie ogranicza się do książek Jules Michelet, które przegląda na zajęciach; jest na tyle sprytna, by zdać sobie sprawę, że czas jest względny, a artykuły w widoku z tyłu odzwierciedlają w każdym przypadku bliżej, niż się pojawiają („Jest 15 minut po fakcie, niż dwie godziny wcześniej”, to jej krótka reakcja na migawkę zmęczenie). W każdym razie Fanny nie jest wystarczająco chętna, aby zrozumieć, że niedogodności jej dziecka mogą nie wymagać pilnej potrzeby zaklęcia Voodoo podobnie jak wymiana niewolników. Podczas gdy Bonello odwołuje się do myśli, że każdy trwały czuje się podobnie oczywisty do tych, którzy go spotykają, z przyjemnością zmusza Fanny do przekroczenia granicy, ponieważ wesołe nadużywanie przez młodą kobietę kultury, której ona nie rozumie, wysyła ją do cioci Mélissy, doświadczonego mambo, z pobliskim stosem Goliatów.

Podczas gdy „Zombi Child” może wydawać się zaangażowanym lekarstwem na setki lat portretów bigotów w próbach Voodoo, Bonello tylko usprawiedliwia te zło jako konieczny obowiązek. Ledwie charakterystyczne naczynie dla tak nieskażonej filantropii, producent filmu ma większą – lub, jeśli nic innego bardziej subtelnego – rybę do opiekania. Mniej zależy mu na przywróceniu rozgłosu źle osądzonej surowej praktyce, niż na wykorzystywaniu Voodoo jako punktu centralnego, przez który można rzucić okiem na mętną ideę pamięci społecznej, spojrzeć z długiej perspektywy na alokację społeczną i przemyśleć sposoby, w jakie historia może wymknąć się z grobu.

To świetna okazja, aby poradzić sobie z filmem krwi i krwi, który nieustannie przeskakuje między dwiema połówkami świata i kilkoma różnymi podtypami, a pod pewnymi względami jest znacznie bardziej agresywny niż poprzednie prace Bonello. Niewielka szansa, że ​​„Zombi Child” zostanie uwięzione w pułapce obrazów i myśli, których nigdy nie do końca wymyśli, jak uzbroić się na poparcie swojej – i „genetycznej” – przynależności do końca, sugeruje, że Bonello jest tak ostry aby tego dokonać, ignoruje związek między różnymi stronami swojej historii – mimo wszystko daje mocne i przekonujące rozszerzenie między żywymi i umarłymi.

Categories
Udostępniono0

Napisz komentarz

Name *
Add a display name
Email *
Your email address will not be published
Website