Sword of Trust (2019)

admin14 lipca, 2019

Sword of Trust (2019) Recenzja w CDA-ZALUKAJ.pl

Najlepsza scena w filmie Lynn Shelton Sword of Trust dzieje się w surowym tyłku ciężarówki, gdzie jej skupiona czteroosobowa grupa zostaje zabrana do nieujawnionego obszaru przez wyobrażalną szaloną osobę i zbudowała rasowego ciemiężcę. Są w każdym razie wyposażone w jedną broń i miecz z okresu wojny secesyjnej, i nie mają pojęcia, dokąd zmierzają, ani co naprawdę się wydarzy, gdy nadejdą. W ich niespokojnym zmęczeniu rozmawiają, a w oczywistej strukturze Sheltona okryte męczarnią i dociekliwymi małymi niszami każdego z czterech bohaterów wychodzą w delikatny, niewymuszony, absolutnie przyjemny sposób. Nie mamy mglistego pomysłu, gdzie ta dyskusja, lub ciężarówka, w której się odbywa, trwa, ale przez kilka minut surowego uwięzienia ma oczywisty rys.

Podstawową kwestią związaną ze Sword of Trust, parodią nawyków i pojęć paranoicznych, jest to, że do końca film jest rozsądny i nie zdaje sobie sprawy, do czego zmierza. Historia – o głównym mieczu, oddalonej parze i detektywie lombardu, który jednoczy, oraz o spiskach-konspiratorach, którzy tego pragną – wykopuje mnóstwo pełnych smaku rzeczy. Uprzedzenia, wrogość do semityzmu, zniewolenia, współzależności i kłopotliwego wpływu świata po prawdzie są całkowicie rzucane na blenderze Sheltona o niskiej prędkości, ale film kończy się, zanim którykolwiek z nich zacznie odczuwać, że jest emulgujący.

Historia dzieje się w Birmingham w Alabamie, gdzie Cynthia (Jillian Bell) wraca ze swoją wspólniczką Marią (Michaela Watkins), aby zebrać to, co jej zdaniem będzie czystym dziedzictwem po jej dziadku, ale kończy się jako zakurzony stary miecz. Do miecza dołącza się pomieszany, na wpół niezrozumiały list wyjaśniający jego godność jako założony dowód prawdziwego wyniku wojny domowej – to znaczy, że Konfederacja naprawdę wygrała, jednak ogromna północna konwergencja powstrzymywała rzeczywistość przed konsekwentnym wyprowadzaniem się. Cynthia, przestraszona ujawnieniem swojej nieżyjącej dziadki jako oszalałego starego typu South-will-rise-again, zabiera miecz do lombardu zastawionego przez Mel (Marc Maron) i wkrótce oni, z pomocą współpracownika Mel-Man Nathaniel (Jon Bass), zlikwiduj zająca otwieranie internetowej sztuczki i sieci rasowych ciemiężycieli, którzy pragną zapłacić jak najwięcej za rzekome przysłowie.

Film kręci się wokół ogniskowej moralnej rozterki – aby być konkretnym, bez względu na to, czy jest uzasadniony, mimo wszystkich kłopotów, by wziąć ideologicznych wrogów za całą ich wartość w przypadku, gdy oznacza to akceptację ich przekonań. Tak czy inaczej, nigdy naprawdę nie zanurza się w nią, raczej pochłaniając czas z niezwykłą, przerażoną próżnością komediową, w której przyszli dealerzy muszą przekonać ewentualnych nabywców o zaufaniu do programu, aby zdobyć ich poparcie. To nie ma znaczenia – trudno zaakceptować, że ci wielbiciele pozwoliliby przekonaniom venders przeszkodzić w zdobyciu ich przedmiotu niedostatku. To dodatkowo pobudza niechlujną chęć har-har w hackach bigota – podżegacz Toby’ego Hussa jest przerywającym, naprawdę wyjątkowym tego rodzaju rozumieniem, jednak niektórzy młodzi młodzieńcy czują się jak stłumieni bohaterowie, którzy podważają prawdziwy ładunek tego, o czym mówią.

Do tego dochodzi ciekawa fabuła, w tym Mel’s ex Deirdre (grana przez Sheltona), diabeł, który przywiózł go do Alabamy po zakończeniu burzliwej rezydencji jako uzależnieni w adoracji w Nowym Jorku. W głębi ciężarówki, kiedy Mel oświeca Cynthię i Marię w odniesieniu do ich historii, rozmyśla, że ​​przeszedł przez ostatnie 20 lat bez skazy i spokoju i, zasadniczo, niechętnie znowu żyć – i że to doświadczenie z mieczem i rasistami pomaga mu zapamiętać dziwaczne, brudne sztuczki, z których korzystał. Uwaga nie jest fałszywa, zasadniczo, a wystawa Marona, rozpaczliwa i przeżyta w całym filmie, jest szczególnie wspaniała w tym czasie. Jednak musiałem trochę podrapać się po głowie. Poza napiętą minutą wnioskowania o judaizmie Mela, film wydaje się zakładać, że ci czterej przechodzący postacie z entuzjazmem walczyliby w tył ciężarówki napędzanej przez takie postacie tylko „dla tej historii”. Propozycja, by złapać w pułapkę śmiercionośny system przekonań, może być sposobem na ponowne zlokalizowanie siebie samego, jest odczuwana jako wysokość korzyści – co samo w sobie jest fascynującą myślą, bez wątpienia jednak taką, której Shelton nie wydaje się być strasznie zainteresowany badaniem .

W każdym razie, ufasz Maronowi jako człowiekowi rozpaczającemu nad swoim zdezorganizowanym poprzednim życiem, wciąż zakochanym w tym, jak dręczony przez swojego nałogowca, że jest to coś trudnego do przeoczenia, nie ma to nic wspólnego z tym, co się dzieje. Film kończy się notą rekultywacji wśród Mel i Deirdre, jednak po rozszerzonym, szambolicznym szczycie w spisku konspiratora, jest to dokładnie odwrotna sprawa, o którą naprawdę się martwimy. Sword of Trust blefuje, że jest filmem z pomysłami, jakkolwiek ekstremalnie wystarczy powiesić – co absolutnie nie jest złym pomysłem, ale biorąc pod uwagę ten temat i „Times Times”, jest to odrobina kłopotu.

Eseista i szef Lynn Shelton spędza dużo czasu w pogodnych opowieściach komediowych, w tym w klasie robotniczej białych Amerykanów zmierzających do wieku średniego. Jej bohaterowie nie są modnymi ludźmi ani byłymi modnymi ludźmi, ale są dumni z tego, że są społecznie związani (jak w „Dniu protuberancji” z 2009 r., Którego prostolinijni mężczyźni próbują wykazać się dynamicznymi bona fides, tworząc razem pornografię gejowską). Są to takie osoby, które możesz sobie wyobrazić, dostrajając się do „WTF”, cyfrowej transmisji, którą ułatwia niechętny dyspeptyczny humorysta i postać na ekranie Marc Maron.

To tylko jeden ze sposobów, w jaki jakość Marona w pracy numer jeden w najnowszym filmie Sheltona, „Sword of Trust”, dobrze wróży. Shelton był gościem „WTF” i koordynował Maron w telewizji. Co więcej, scena otwierająca wskazuje Marona jako Mel, właściciela sklepu z używaną odzieżą, delikatnie nakrywającego pragnienia młodego faceta sprzedającego „kolekcjonerską” gitarę. W przypadku, gdy zapoznasz się z Maronem przez jakąś część wyobraźni, poczujesz, że praca została dla niego zbudowana. Mel przypomina Marona o gładszych krawędziach: wykształconych, normalnych zmysłowych, empatycznych i rozjaśnionych, ale z ciągłą skłonnością do kpiny, która może przekształcić się w ulewę.

Co nie znaczy, że Mel nie jest skłonna do marzeń o końcu tęczy. Ilekroć Cynthia i Mary (Jillian Bell i Michaela Watkins) przychodzą do jego sklepu, szukając mnóstwa pieniędzy na miecz z wojny secesyjnej, którego „dokumentacja”, o ile ktokolwiek wie, pokazuje, że Konfederacja naprawdę wygrała wojnę, Mel prowokuje. Jednak jego oszołomiony pracownik Nathaniel (Jon Bass) odkrywa niektóre peryferyjne postacie online, które twierdzą, że włamają się do ogromnej liczby dolarów za rzeczy, które pokazują, że Południe wygrało. W ten sposób czwórka zorganizowała zmowę, która sprowadza ich na dół zająca, zaczynając od długiej jazdy po pokryciu podłogowym z tyłu starej ciężarówki pocztowej.

Shelton i organizacja mają mnóstwo zabawnych, ośmieszających obsesji na punkcie rzeczywistych uczonych. W każdym razie „Sword of Trust” coraz bardziej martwi się o swoich krewnych – minimalnych ludzi – oraz o ich fantazjach i rozczarowaniach, o ich silnym przekonaniu, że przy nieco większym cieście w kieszeniach, mogą być wystarczająco dobrzy, by się trochę rozluźnić. Spryt ma stałą, niemądrą smugę, ale to, co przylega do żeber, jest uderzające. Długi monolog Marona wyjaśniający, w jaki sposób jego postać poszła na posiadanie sklepu z drugiej ręki, nie jest chyba najlepszym działaniem, jakie zrobił, ale jest to funkcja prezentacji roku.

Niewiele jest zadań, które bardziej obciążają obrządek filmowy niż siedzenie przez satyrę opartą na komediach, której artyści nie mają wielu możliwości, by to zrobić – ciężki widok, który pojawia się bardzo rutynowo od „Wiszący mocno dla Guffmana „Wykonana na najwyższym poziomie parodia komediowa wygląda myląco prosto prawie 25 lat temu. Znaczącym zachwytem najnowszego „Sword of Trust” Lynn Shelton jest to, że wszyscy na ekranie są tak wspaniali w tego rodzaju pracach, że każdy, kto ma bardziej zdecydowane scenariusze satyry, miał tak znakomity dyskurs lub napędzane pochodzenie postaci.

Opowieść o kudłatym psie, która gromadzi grupę outsiderów szukających zysku z rzekomej starożytności wojny secesyjnej, „Sword of Trust” jest lekka i wolna, rodzaj filmu podlegającego nielegalnym śmiechom, gdy jest widziany w domu (zamiast ryków to zarabiał od grup reagujących na debiut SXSW). Tak czy inaczej, w swoim małym znaczeniu, ma on uwagę na temat naszego wzmagającego się społeczeństwa uczonych oszukańczych, historii rewizjonistycznej i ram rasistowskich umysłów retro, ale zbyt bezcelowo, aby prawdziwie obrazić jednostki, które błagają Południe, powstaną jeszcze raz . Perspektywy będą dyskretne, jednak w każdym razie mogłyby skoordynować te z wcześniejszego „Humpday” Sheltona – i to jest bardziej zabawny film z dwóch.

Mel (artysta i podcaster Marc Maron) jest Południowo-zachodnim człowiekiem, który ze splątanych powodów pracuje obecnie w lombardu w Birmingham, w stanie Alabama, z rozkojarzonym Nathanielem (Jonathan Bass), jego niezbyt wspierającym współpracownikiem. W pewnym momencie para lesbijek Mary (Michaela Watkins) i Cynthia (Jillian Bell) dostają główną rzecz, jaką zostawił jej niedawno wygasły dziadek: miecz, który przyjął, został oficjalnie poddany w czasie wojny domowej… na północy. Biorąc wszystko pod uwagę, dziadek miał 98 lat i miał demencję. Panie odrzucają niską piłkę Mela dla tego kawałka folkloru i galanterii.

Podczas gdy żaden z nich nie był zbyt wspaniały, Nathaniel jest przydatny w każdym razie w pewnym sensie: naprawdę zna je intranety, szczególnie skontrastowane z jego luddickim przełożonym. Kilka pstryk później odkrył, że ponad kilka społeczeństw akceptuje „Południe naprawdę wygrało”, a oficjalna historia jest cholerną nieprawdą. Są też osoby, które zbierają rzeczy, które mogą zrównoważyć tak niesamowitą hipotezę – i które mogą być skłonne zapłacić za nie niesamowitą gotówkę.

Po przyspieszeniu podziału zysków (rekompensata za osłabienie Cynthii, Mary jest umiarkowanym moderatorem), czterej nowi partnerzy biznesowi kończą angażowanie emisariusza (Toby Hussa) z jednego tak głębokiego zbieracza (David Bakkedahl), w tym momencie niechętnie idącego z tyłu furgonetki transportowej, aby spotkać samego mężczyznę. Mogą wzrosnąć o 40 000 dolarów bardziej ekstrawagancko lub nigdy nie otrzymać powiadomienia ponownie – jednak w rzeczywistości to, co następuje, obejmuje całkowicie inny wynik.

Pomimo faktu, że bez wątpienia ktoś będzie się marszczył na tak dużą liczbę Jankesów wyśmiewających Południe, „Sword of Truth” jest dość głupi, by powstrzymać się od wydawania się bezbożnym, pomimo dwóch nagród (Tim Paul i Whitmer Thomas jak Zeke i Jake) zdawali się zbłądzić z niższej formy „Hee-Haw”.

Niezbędne postacie są w dużej mierze pochłonięte własnym życiem, a ich elementy odróżniające tworzą obezwładniającą mieszankę: cierpkość Marona, kolczastość Watkinsa, oprócz dwóch odmiennych rodzajów zdolności umysłowych przewracanych przez Bell and Bass tworzą razem rozrywkową, surową muzykę. To, co powinno być najprostszą rzeczą – długa scena, w której czwórka złapana jest za surową ciężarówką – jest znakomita, ponieważ pozwala bohaterom wyobrazić sobie historię i ciągłe szarpanie między artystami. Daje też Sheltonowi minutę na posmakowanie odrobiny rzeczywistości w tym szalonym przedsięwzięciu, jako że 15-letni spokojny Mel przedstawia „konsekwentny żal” związku z rozdrażnioną damą, którą właśnie poznaliśmy, graną przez samą szefową.

„Sword of Trust” jest nakręcony w okolicy w Alabamie i jest cudowny i nieskomplikowany w swoim pakiecie, a cała uwaga skupiona jest na świetnej obsadzie. Pomimo faktu, że tego rodzaju aktywność ma nieuniknioną jakość uzwojenia, ze scenami najczęściej umieszczonymi w systemie skryptowym Sheltona i Mike’a O’Briena, zmiany w Tyler L. Cook są wyjątkowo czujne. W tym smak to ścieżka dźwiękowa solowej bluesowej gitary (i ostatniej pełnopasmowej melodii) samego Marona.

Categories
Udostępniono0

Napisz komentarz

Name *
Add a display name
Email *
Your email address will not be published
Website