Kawki na drodze

admin17 września, 2019

Kawki na drodze (2018) Recenzja w CDA-ZALUKAJ.pl

Czy zdałeś sobie sprawę, że możesz ponownie przynieść muchomor z muchy ze spódnicy duszącej się, przykrywając go ciepłymi, suszącymi się ognistymi resztkami papierosów? Tak robi piętnastoletnia Mára (Tomáš Mrvík) – to odrobina daremnej legendy, którą dostał od swojego czcigodnego świętego dziadka. Występuje bardzo często przed twardym policyjnym egzaminatorem (Lenka Vlasáková), który zabiera go na opiekę, gdy jego niepraktyczna podróż w zabranym Audi, z indywidualnym uciekającym Hedušem (Jan František Uher) jadącym surową strzelbą (w porządku, po prostu rozładowuje granulki) dochodzi do nieoczekiwanego końca, w ciemnym mieście po przeciwnej stronie Czech od miejsca, w którym zaczęli.

Olmo Omerzu, pomysłodawca słoweński, nauczyciel FAMU, nigdy nie wyczerpuje tego przedstawienia, ale „Zimowe muchy”, które brzęczą niespokojnie na parapetach w całym jego trzecim elemencie, są, podobnie jak młodzi mężczyźni, pogorszeniem, jednak w ich pracowitości jest coś honorowego. Przychodzą, aby reprezentować wszystkie skompromitowane rzeczy, które odkrywają ścieżkę trzymającą się tam mocno po ich upływie, być może po to, by nieść powodzenie. Są podobni do towarzystwa, które pojawia się między Márą, ekstremalnie gadającym nastolatkiem radykalnym, a nadwagą, słodko pokręconym Hedušem, pokrytym kudłatym kamuflażem, który nadaje mu zarys yeti. Albo znowu, podobnie jak przyzwoitość, która wciąż żyje pod spękanymi warstwami Máry, które odmawiają rozmowy, i głupiutki dołeczek policzkowy, który odrzuca jego skinhead.

DP Lukáš Milota doskonale opisuje tę działalność, z twardą, desaturowaną symboliką, która nigdy nie romansuje z okropnymi, mżącymi terenami przydrożnymi, a jednocześnie ma ponury cud, który również uzupełnia migawkowe obrazy sprytnej sprytności. Co więcej, Omerzu i menadżer Jana Vlčková doskonale wykorzystali strukturę krojenia poprzecznego, przekazując pewne oszałamiające postępy, tak jak kiedy przechodzimy od słabego dziadka Máry do wspomnianej wcześniej muchy Lazarus walczącej z powrotem do życia lub z zadowolonego poświadczenia Máry, że mógł długo żyją radośnie na drzewie, do zastrzyku młodych mężczyzn osiadłych między niektórymi gałęziami, wykorzystujących widoki lornetki zabawkowej broni Hedusa. Mimo tego, jak bardzo kultywowane może być kręcenie filmów (ostry, współczesny zapis nutowy Šimona Holý, Moniki Midriakovej i Pawła Szamburskiego również zasługuje na uwagę), wystawy pozostają z tobą i dwoma młodymi po raz pierwszy na ekranie postaci postaci są ujawnieniem. Zwłaszcza Mrvík, który przekazuje cały film na spłaszczonych, czujnych ramionach i w nietrwałej artykulacji, która faluje między uczciwością i sceptycyzmem.

Istnieje podstawa rodzicielskiego lekceważenia, która jest wskazana, ale nigdy się nie pojawiła. Cały film spędzamy raczej na tym małym doświadczeniu z dwoma młodymi mężczyznami i obserwujemy każdy sposób, w jaki kontrastuje z powiększoną płytą, którą Mára podaje gliniarzowi. Heduš fantazjuje o dołączeniu do francuskiego Legii Cudzoziemskiej i doradza swemu najbardziej powszechnemu towarzyszowi o młodych damach. W odpowiedzi Mára zachęca go do fantazyjnych historii o niezwykłych przygodach seksualnych, ale kiedy stają się dość młodym włóczęgą (Eliška Křenková), to oni drzemią na wirusowej ziemi, kiedy ona dostaje pojazd. Nienawidzą człowieka, który próbuje sprzedać im niechlujnie wyglądającego kundla, jednak wskakują do krzepnących wód, by oszczędzić kundla od tego momentu. Co więcej, determinacja Máry, by nie brać udziału ze specjalistami, rozpada się na dłuższą metę, ale właśnie wtedy, gdy jego zaangażowanie w dziadka jest barbarzyńsko kontrolowane. Są migawki zaklęć i migawki pandemonium, ale entuzjastyczny wpływ tej opowieści „ty i ja-przeciw-światu” jest przerażająco ambiwalentną rozpaczą, którą każdy musi kiedykolwiek dorosnąć, gdy ich kapryśna osobowość jest o wiele lepszymi osobami nad dorosłymi najprawdopodobniej się zmienią.

Podgatunek „Mała więź młodzieży, która nie ma miejsca” ma na dzień dzisiejszy własne dzieła sztuki („Stand By Me” stanowi punkt odniesienia), a każdego roku nowe historie o dorastaniu przybywają jak żonkile. Tak czy inaczej, chociaż „Zimowe muchy” prawdopodobnie nie ujawnią nam niczego nowego, łączy swoją starą historię z uderzającą szczegółowością i przytłaczającym poczuciem podstępności, które sprawiają, że wydaje się nowy. Co więcej, w przypadku filmu, w którym zdarza się rzadki drobny akt Boga, a inspirujące pokrewieństwo nieparzystej pary rodzi się prawie lekceważąc samego siebie, jest to satysfakcjonująco pozbawione sentymentów. Inne, bardziej szczęśliwe dzieci, mogą zostać delegowanymi władcami lata, jednak Mára i Heduš mają okazję zostać dalekosiężnymi władcami zimy i wszystkimi ocalałymi zwierzętami, które zastanawiają się, jak zachować ciepło w trudnych warunkach.

Categories
Udostępniono0

Napisz komentarz

Name *
Add a display name
Email *
Your email address will not be published
Website