CDA-ZALUKAJ – Filmy i seriale VOD

Venom

1h 52min  AkcjaSci-Fi

6,7
IMDB: 6,7/10 285 118 votes

, ,

Chiny, USA

Zgłoś błąd

Oglądaj w innych serwisach VOD:  

 

PLAYER.PL              

    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom
    Venom

    Venom (2018) Recenzja w CDA-ZALUKAJ.pl

    Wygląda na to, że nie możesz mieć Venoma bez uprzedniego posiadania Spider-Mana … co jest zasadniczo powodem, dla którego Venom, film, nie działa.

    Venom, jako postać, potrzebuje Spider-Mana. Przedstawiony na łamach The Amazing Spider-Man funnies, Venom był połączeniem nieprzyjemnego papierowego korespondenta Eddiego Brocka i zewnętrznego symbionta, który został odrzucony przez Spider-Mana. Te dwie substancje zniechęciły Petera Parkera, a ich wzajemna wrogość pobudziła produkcję mściwego i śmiercionośnego Venomu.

    Pozornie nie możesz mieć Venoma bez uprzedniego posiadania Spider-Mana … który, mniej więcej, jest głównym powodem, dla którego Venom, film, nie działa. Rzeczywiście, szef Ruben Fleischer i jego siedmiu uznanych scenarzystów (!!) wymyślają inną historię wyjściową dla Brocka i symbionta. Tak czy inaczej, wydalenie Spider-Mana z ogólnego stanu powoduje nadmierną liczbę dziur na koncie, wokół których Venom nie wyplata z jakąkolwiek elegancją lub stylem. Na dłuższą metę film dostaje przebitą oponę figuratywną i rozpada się na hollywoodzkiego bohatera.

    Z jakiego powodu nie Spider-Man in Venom? Jest uwikłana, jednak sprowadza się do tego, że choć Sony posiada prawa do postaci, to od niedawna pożyczył ją Marvel Studios, więc Peter Parker (grany przez Toma Hollanda) mógłby zagrać w pobliżu kapitana Ameryki (Chris Evans) i Iron Man (Robert Downey Jr.). Wspaniały ruch dla Marvela i użyteczny dla Sony, ponieważ umożliwił im współprodukcję zwycięskiego Spider-Mana: Homecoming. Jakkolwiek by nie było, wydatek jest niewiarygodny, ponieważ sugeruje, że Sony musi wystartować z odłączonego Wszechświata Spider-Mana bez Spider-Mana, pozostawiając Venom (a może i filmy ruchome, które go ogarną) uczucie rozdrobnienia.

    Oto powód: Ponieważ Venom nie może wykorzystać prawdziwego początku symbionta z ograniczonego układu Marvel Secret Wars, musi wymyślić inny element. Enter the Life Foundation, to konwencjonalne laboratorium zaangażowane w eksplorację przestrzeni kosmicznej, które jest subsydiowane przez mrocznie złego Carltona Drake’a (Riz Ahmed, grający w złodzieja podręcznika Bond). Fundacja Życia bada gwiazdy, ponieważ, cóż, myślenie jest niejasne. Coś o odpowiedziach dla naszej planety – wypełnij jasne tutaj – środowiskowe, terapeutyczne lub społeczne problemy, które mogą być dla nas bardzo trudne w systemach kosmicznych. Staraj się nie stresować, większość z nich rzuca się na bok, gdy Drake nabywa symbionta z jednej z jego błędnych przestrzeni.

    W poprzek miasta Eddie Brock (Tom Hardy) jest innowacyjnym, twardym psem myśliwskim, który zbudował swoje imię i sławę, podążając za garniturami takimi jak Drake i osłaniając bezdźwięcznego Każdego Człowieka. Eddie ma niezłomną młodą damę, Anne (Michelle Williams) i obiecujący koncert, jednak postanawia narazić ich oboje, gdy przypadkowo zostanie wyznaczony do stworzenia profilu puff … masz to, Carlton Drake.

    Jest tu dużo historii, a ta historia jest równie szybko usuwana, w świetle faktu, że symbiot będzie się pojawiał i wymuszał centrum. Co więcej, jest to ważna uwaga, ponieważ Venom – bez korzyści płynących z różnych zagadnień związanych z komiksami – musi ścigać się poprzez przedstawianie i rozwój postaci w oczekiwaniu, że pomyślimy o uncji o Eddie, o Anne i o podstępne wątki Carltona Drake’a. Co więcej, po prostu tego nie robimy.

    Venom pojawia się, gdy pojawia się symbiont, ale w tym momencie brakuje tego, co było potrzebne. Venom jest outsiderem, pełzającą masą zwierzęcia, które zachowuje się w swoim gospodarzu i może przekazać, prawie w stylu Jekylla i Hyde, swego nosiciela. W każdym razie symbiont również wydziela i niszczy swojego hosta, podobnie jak pasożyt, chyba że idealnie pasuje. W zabawach symbiont ufortyfikował Eddiego na podstawie tego, że obaj gardzili Spider-Manem. W filmie Venom łączy się z Eddiem w świetle faktu, że … rzeczywiście, na podstawie tego, że siedmiu przypisanych scenarzystów wybrało ich do tego. Symbiont również łączy się idealnie z Anną. Łaskawy i Carlton Drake, kształtujący groźną Zamieszkę. Jak pomocne są trzy osoby w jądrze, które dodatkowo są doskonałymi zastępczymi gospodarzami dla niebezpiecznego symbionta z zewnątrz sprowadzonego na Ziemię!

    Narracyjnie Venom to wrak. Eddie Brock nie ma solidnej inspiracji, by podążać za Carltonem Drake’em, nie ma uzasadnionej motywacji do spłukania jego związku z Anne i żadnej dostrzegalnej okoliczności, w której trzymanie się symbionta jest właściwą decyzją. Nie może zdobyć Venomu. Nie ma żadnych wyjaśnień dla ich grupy. Jest po prostu zrozumiany i potwierdzony, a nie przekonująco wyjaśniony. Scenariusz jest dodatkowo odrażający i nieudolny. Eddie omawia korzystną interakcję z osobą z zewnątrz jako posiadanie symbionta „do tyłu”. W pewnym momencie symbiont ma psi tote i gra się go za chichotem. W Venomie jest mnóstwo parodii, ale duża część tworzy niezręczne i niezamierzone chichoty.

    Prace nad zdobieniami są sporadycznie niesamowite, a symbiont w zasadzie wygląda niesamowicie. Czas i pieniądze poszły na wygląd Venoma, a fani w zasadzie poszukujący ulepszeń w stosunku do barbarzyństwa Tophera Grace będą konsolami dzięki temu, że grupa CGI Fleischera tchnęła życie w Venoma. A jednak aktywność jest trudna, rower jedzie przez centrum San Francisco, wykorzystując zabawną miarę zielonego ekranu (przekonałem się, że Tom Hardy nie był na planie, kiedy ta scena została nagrana), a ostatnia rozgrywka pomiędzy Venomem i Riotem frustruje .

    Całe disillusions filmu naprawdę, włączając w to mid-kredyty zawracają sobie głowę spin-off, który nigdy nie nastąpi. Powinno to być platformą dla opowiadań w tym świecie Spider-Mana, która mogłaby w zasadzie utrzymać światło w częściach rzeczywistości Wallcrawlera, dopóki Marvel i Sony nie zrozumieją sensownych podejść, by wprowadzić Petera Parkera w tę nakładkę. Na marginesie, że Venom pracował, historie pracowały wokół Morbiusa Żywego Wampira, Srebrnej Soboli, Czarnego Kota i Kravena Łowcy, które mogły się rozwijać, rozwijając ten wszechświat i demonstrując, że Spider-Man byłby mile widziany, choćby trywialny.

    Przeciwnie, Venom przekonał mnie, czego się obawiałem. Nie wróży to dobrze opowiadaniom o postaciach Spider-Mana, które nie mają szans na wykorzystanie w nich Spider-Mana.

    Czy Tom Hardy może grać parodią – celowo? Dochodzenie pozostaje niepokojąco bez odpowiedzi w tym niezręcznym, solidnym i niesamowicie wyczerpującym, nadludzkim cyklu tworzenia przekierowań na film. O ile ktoś wie, że potworna ostatnia konfrontacja jest tak niesatysfakcjonująca i trywialna, że ​​właśnie wtedy, gdy została zatrzymana przez Hardy’ego smakowitego espresso na stoisku i odwiedzinach, zrozumiałem… to było to. To był dramatyczny finał. Sam Tough powiedział, że najlepsze 30-40 minut filmu zostało przerwane. W każdym razie to sprawia, że ​​jest krótszy niż w jakiś sposób.

    Venom jest jedną z postaci Marvela, które wciąż są własnością firmy Sony i nie są kontrolowane przez legalnie dyskretny Marvel Cinematic Universe, pomimo faktu, że jest on jeszcze zakwalifikowany do ustawowego wyglądu Stan Lee. Venom po raz pierwszy pojawił się w Spider-Man 3, a ten ciężki film – nie taki sam jak trwające zręczne, zatłoczone i często naprawdę zabawne filmy Marvela – ma ochotę na coś, co powinno iść w parze z Tobeyem Maguire.

    Myślą jest, że bezkształtna istota pozaziemska, żylaste zwierzęce jellyfishy CGI, znane jako „symbiont”, zostało bezwiednie sprowadzone na Ziemię przez wizjonerskiego szlachetnego biotechnologa: postać Elona-Musk-y dr Carltona Drake’a, graną przez Riz Ahmed. Nosi gładki, ciemny puszysty, z początku zapinany na suwak aż do góry, a następnie dynamicznie odpięty, aby pokazać, jak przerażająco popychany i ZGŁĘTYWANY jest ze swoimi białymi podwładnymi, którzy zaniedbują zakończenie szalonej ofiary.

    Ta szokująca żywa istota jest trzymana w super bezpiecznym biurze (z innymi); przypomina w jakiś sposób The Shape of Water, w przeciwieństwie do seksu z serdeczną młodą damą, zwierzę musi skonsolidować pasożytniczo z jakimkolwiek starym ludzkim ciałem, aby przetrwać – i przetrwać, a jednocześnie pomóc zwykłym istotnym siłom ludzkiego gospodarza do niezwykłych poziomów, w świetle brutalności.

    Co więcej, jest to miejsce, w którym pojawia się Hardy, grając w niezwykle wnikliwego korespondenta Eddiego Brocka, którego półgodzinny program półgodzinny przejmuje oficjalne serwery czasu. Eddie spotyka się z przenikliwym doradcą prawnym Anne Weying – absurdalnie wyczerpującą i przychylną pracą dla biednej Michelle Williams, która wygląda podobnie udręczona w tej części, jak Kirsten Dunst grała kiedyś Mary Jane. Jakkolwiek by nie było, oczekuje się, że wesoły świat Eddiego będzie wstrząśnięty na tak dużej liczbie frontów: głównie w tym, że sprytny symbiont wychodzi, wije swoją zakręconą drogę w swoim ciele i przekształca Eddiego w bestię o podwójnej osobowości zwaną Venom. Oczekuje się również, że różne symbionty też się wydostaną i jesteśmy w końcu zmuszeni być świadkami żmudnej i lekkomyślnej sceny „przyzwoitej” pół-symbiotyki, która walczy z innym „okropnym” symbiotycznym crossoveriem, co porzuca sensacyjne znaczenie pierwszego wyzwania: Eddie Brock zostaje zaatakowany przez ten odrażający naturalny element.

    Strong kończy straszliwą część rozległej postaci satyrowej, gdy symbiot jest w nim. Kłócą się. „Głodny!” symbiont wpadnie do jego głowy w głębokim, donośnym głosie, a Tom szybko wkręci się w: „Co …? harmonogram. Biczuje i kołysze się po pasach, takich jak Jerry Lewis „The Nutty Professor”. Eddie / Venom zderza się z Venomłodajnią i szaleje w zbiorniku, gdzie pokazane są żywe homary.

    W rzeczywistości jest kilka wielkich mufli, ale nie ma prawdziwego uczucia zabawy – nie skontrastowane z czymś takim jak Thor: Ragnarok. Kierownik Ruben Fleischer, który stworzył Zombieland i Gangster Squad, jest martwy. Venom jest wypełniony toksyczną substancją tępości.

    Tom Hardy słynie z tego, że daje z siebie wszystko – do głębokiego nurkowania, fizycznie i wewnętrznie, za każdą pracę, którą zajmuje. Niezależnie od tego, czy buduje się, aby zagrać w Bane w „The Dark Knight Rises”, jest przymocowany do przodu ciężarówki dla „Frantic Max: Fury Road”, tryskając niezrozumiałą wymianą jako brytyjskie zbrodnicze bliźniaki w „Legend” lub wydając sumę strzelać sam w pojeździe dla „Locke’a” Hardy nigdy go nie robi. Mówi się to powszechnie wcześniej, ale jest to rzeczywiste: jest naszym wiekiem Brando.

    Najwyraźniej Hardy stosuje tę równoważną siłę w komiksowej opowieści o zboczonym punkcie wyjścia „Venom”. A jego całkowicie poświęcona wystawa jest główną motywacją do jej obejrzenia.

    Jest to bardzo niewielka sekcja we wszechświecie Marvel (pomimo faktu, że w rzeczywistości nie jest to fragment Marvel Cinematic Universe, dla tych, którzy troszczą się o te rzeczy), tonalnie wygięty ptak śpiewający, który jest naprawdę bardziej uziemiony, gdy jest głupszy . To wrak, ale zabawa wrak – w każdym razie przez jakiś czas.

    Pomyśl o tym jako poważną formę „Co najmniej mnie”, satyry z 1984 r., W której duch Lily Tomlin pojawia się w ciele Steve’a Martina. Tak jak w tym filmie, najlepsze fragmenty nierównego wydarzenia szefa Rubena Fleischera mają miejsce, gdy bohater Hardy’ego, wnikliwy felietonista Eddie Brock, walczy o kontrolę nad swoim ciałem, nawet jako niezwykła siła życiowa, jako groźna ciemna masa, która podnosi jakość wewnątrz i kłóci się z nim.

    Najlepszym tego przykładem jest to, że Eddie po raz pierwszy rozumie stopień swoich niedawno odkrytych (i niepożądanych) zdolności – co odwraca go od zwyczajowej osoby do niewygodnej masy. Spotkanie intensywnie wyposażonych partnerów w zbrodni zaatakowało jego żałosne mieszkanie w San Francisco, aby go sprowadzić na dół i odzyskać przykład gooey outsidera, który go zajął, a który niechcący kupił w laboratorium. Eddie przypadkowo niszczy je jeden po drugim, jego wyrostki w ułamku sekundy wydłużają się i zmieniają w ostrą, błyszczącą i niezwykle dziką broń. Jego ciało zostaje szarpane tutaj i daleko, a jego szaleństwo wzrasta, nawet gdy warczący głos w jego umyśle (dodatkowo Hardy) rozwija bardziej intensywne i martwe ciała fałszywie rozproszone w jego podnieceniu. W ciągu kilku minut Hardy wydaje się być niezadowolony zarówno z powodu wymagającej fizyczności pracy, jak i słabej zabawności, pomimo faktu, że te dwa połączone elementy nie są na ogół najbardziej płynne, gdy film trwa.

    W momencie, gdy zostaje całkowicie przekroczony przez szeroko rozglądającego się, ostro uzębionego Venomu, w rzeczywistości skubie głowy jednostkom, jednak dodatkowo potrzebuje, byś rzucił głową w tył, chichocząc swoimi zwariowanymi żartami. (Czterech eseistów dostaje scenariusz: Scott Rosenberg, Jeff Pinkner, Kelly Marcel i Will Beall). Jest to intensywne wyrównywanie do uderzenia, jeden z niesamowicie ocenionych R „Deadpool” filmów zrealizowanych poprzez całkowite umieszczenie tego wszystkiego na linii zarówno w odniesieniu do szalonej złośliwości, jak i nieprzyzwoitej zabawności. „Venom” znajduje się bezpośrednio na krawędzi tego, co można odciąć i nadal utrzymuje ocenę PG-13, ponieważ podkreśla ogromne miary masakry, ostrzału i dziesiątkowania, jednak bez rzezi. W każdym razie, gdy elementy zestawu filmów stają się coraz większe – w tym jeden szczególnie energetyzujący rower poruszający się po pasach San Francisco – stopniowo zaniedbują interfejs autentycznie i zewnętrznie.

    Fleischer („Zombieland”, „Hoodlum Squad”) miał przewagę w pracy z prawdziwym rzemieślnikiem Matthew Libatique, wieloletniego operatora Darrena Aronofsky’ego. (On także nakręcił zmianę Bradleya Coopera na „A Star Is Born”, która również rozpoczyna się w tym tygodniu. Jest to absolutna konieczność, widziana z wielu powodów, ale wśród nich są refleksyjne, fantastyczne zdjęcia Libatique.) Ale taki świetna ilość w „Venomu” pojawia się wieczorem – a sam Venom w zasadzie przypomina ogromną dominatrixę odzianą w ciemne lateksy „od stóp do głów” – że trudno jest dostrzec, co się dzieje. Jest to szczególnie widoczne, gdy Venom przyjmuje osobę, której ciało zamieniło się w gospodarza dla kolejnej irytującej masy: zrozpaczony, bardzo bogaty badacz Carlton Drake (Riz Ahmed), który chciał oswoić te kosmiczne przykłady dla rzekomego wielkiego ludzkości.

    Ich sceny bitewne są tak niepewne, jak wszystko, co można znaleźć w filmie „Transformers”: lepka masa więzadeł, krzyków i wyrywających się wyrostków. Od czasu do czasu, bez wątpienia, w tych zwierzętach są osobniki, a nie inaczej, wizualizacje znacznie bardziej. Jednak na coraz bardziej osobistym poziomie towarzystwo kochające zabawę Eddiego i Venoma może być przyjemne. Jest to często ważne w jego / ich współpracy z Michelle Williams, która szybko przeszła kwalifikacje do pracy byłego partnera Eddiego, Anne Weying. Tough ma też trochę wesołej wymiany z Jenny Slate jako informatorem w organizacji Drake’a; to jeden z kilku przykładów ożywionego rzucania filmu.

    Co więcej, na dłuższą metę, jak zapewne wiemy, Venom powinien stać się niegodziwcem w sieci Spider-Mana. Dlatego hipotetycznie troszczymy się o niego. Na razie w ujęciu Hardy’ego niepewność postaci – jeśli nie jego otoczenia – czyni go interesującym.

    Najlepszym przedstawieniem Venomu jako filmu jest stwierdzenie samego głównego niedoszłego: „Bezrękawnik, beznogi, nic nadzwyczajnego… poruszający się po drodze jak bryłka tyłka na wietrze”.

    W tym koordynowanym przez Rubena Fleischera ogromie, który przerabia korzeń postaci, aby odrzucić jej podstawowy związek ze Spider-Manem (którego Sony wynajęło, by zadziwić na tę okazję), obce outsiderki Symbioty są przenoszone na Ziemię i powinny zbiegać się z doskonale skoordynowanym ludzkim gospodarzem, tak aby aby przetrwać, ciało zazwyczaj je odrzuca, wykonując także gospodarza i być może Symbiote.

    Tragiczne jest to, że Venom doświadcza podobnego braku przywiązania i odrzuca wszystko, co mogłoby przekształcić go w radosny boss w stylu Deadpoola lub Guardians of the Galaxy. Efektem jest zakamuflowana mieszanka, która nie jest pewna, czy musi być komediowa, czy też zwracać uwagę na jej nękaną i pożądaną drogę. (W momencie, gdy twoja główna postać podejmuje kroki, aby zjeść czyjąś trzustkę jako pyszny smakołyk, najprawdopodobniej musisz skłaniać się do głupoty.)

    Jest to nieadekwatność zarówno treści – potknięcia, które przypisuje się Jeffowi Pinknerowi, Scottowi Rosenbergowi i Kelly Marcelowi – jak i kursowi Fleischera, z których dwa szarpią artystów od znużonego artykułu do nadprodukowanych scen aktywności bez poczucia stymulacji lub ton. To zadziwiający poślizg, biorąc pod uwagę wyrównanie Fleischera w obrzydliwej parodii Zombieland.

    Tak na przykład fabuła obejmuje obrażonego felietonistę Eddiego Brocka (Tom Hardy) badającego podłe ruiny przedsięwzięcia w stylu SpaceX o nazwie Fundacja Życia, które kończy się przedstawieniem go przepełnionemu zwierzęciu, które zwykle kończy się jego pozaziemski doskonały partner. To połączenie powoduje, że Eddie ma ulepszoną jakość i elastyczność, ale dodatkowo trzyma go glibim pilotem z okropnymi zębami, nieugaszonym pragnieniem żywej zdobyczy (lub potencjalnie ziemniaków), a senna chęć naprawienia życia adoracyjnego Eddiego.

    Na papierze Hardy jest doskonałym Eddiem Brockiem, który łatwo ujmuje płynną fizyczność i nerwowe podejrzenia człowieka pożeranego przez świadomą kosmiczną mazię. Pomimo tego, że jest obarczony absolutnym najdelikatniejszym dyskursem na temat komiksów od kobiety-kotki Halle Berry w dwóch swoich kształtach ludzkich i symbiotycznych, Hardy w każdym razie odkrywa, w jaki sposób przekazać nie wiele celowych migawek filmu, jak Eddie myśli o swoim gadatliwy bodysnatcher. Jednak Venom robi niewiele, aby usankcjonować więź Eddiego i Symbiote po kilku powierzchownych liniach wymiany.

    Czy mecz zależy od cech dziedzicznych? Postać? Z zastrzeżeniem stanu umysłu Venoma? Treść jest całkowicie niezainteresowana badaniem koordynacji wymiany Symbiote między ciałami, co sprawia, że ​​część trzeciego urządzenia demonstracyjnego jest tym bardziej myląca.

    Bez przewagi skąpego pomocnika z zewnątrz, pozostała część obsady jest nieszczęsna. Riz Ahmed daje odważny wysiłek jako wyłączny korporacyjny władca Life Foundation Carlton Drake, jednak nawet Marvel Cinematic Universe zademonstrował, że dostarczanie przekonywującego reprobate jest tak rzadkie i często pracują z dużo bardziej uziemioną zawartością niż ta. W związku z tym Ahmeda sprowadza się do spiskowania i wirowania wąsów, dopóki nie pojawi się szansa na zagmatwaną walkę Symbiote, w której często trudno jest doradzić, do której bestii powinniśmy sięgnąć, między mętnym oświetleniem a niechlujnym CGI.

    Michelle Williams ma więcej do zaoferowania niż była Eddie’s Anne niż zwykła nadludzka intryga filmowa, ale ponieważ nie ma wśród niej ani nauki, ani Hardy’ego, nie ma motywacji do pociągnięcia Eddiego i Anny po tym, jak jego emocjonalne epizody nabierają charakteru prymitywnego . W międzyczasie Jenny Slate i Reid Scott zastanawiają się, jak dodać do swoich bohaterów pasjonujące odkrycie, ale te dwie prace są tak niedojrzałe, że nie mogą wiele wnieść w potyczkę.

    Główna demonstracja to absolutna drzemka, dopóki nie pojawi się Venom, ale wszystko się ożywi, gdy Eddie zacznie pokazywać dziwne oznaki. Pozwala to Hardy’emu potwierdzić się jako nieużywana umiejętność parodii fizycznej, a jego wykonanie wokalne jako Venom jest potężną mieszanką zagrożenia i ponad miłość do gospodarza. Niewiele wspaniałych miejsc w filmie jest w dużej mierze wynikiem transakcji Hardy’ego z samym sobą – jest to kolejny raz, kiedy objął podwójną pracę, po zatwierdzonej, ale aspirującej Legend w 2015 roku. To rozczarowujące, że wyobrażam sobie, o ile lepszy byłby film, gdyby pomysłowy kurs skoordynował niezaprzeczalny entuzjazm Hardy’ego dla tej postaci.

    Jest coś szczególnie interesującego w latach 90. w tonie Venoma, który zależy od zabawności przed dorosłym człowiekiem i obrzydliwych mufli w sposób, który nie żele z mocą prezentacji Hardy’ego. W międzyczasie przekazuje tonę DNA bohaterom wczesnych awantur, podobnym do Ligi Niezwykłych Dżentelmenów lub Elektry, gdzie podejście narracyjne jest szczególnie przy liczbach, a ulepszone wizualizacje mają obserwowalne wibracje zielonego ekranu . I pamiętając, że część wczesnych scen bitew ma podekscytowany, dobrze zorganizowany nastrój, w miarę upływu czasu, wszystko zanika w biegu młota CGI slugfest.

    Można powiedzieć, że Fleischer kładzie nacisk na granice oceny PG-13 z tęsknotą za tym bardziej ponurym, jedzącym mózg aktywnością, jednak oczywiście najmłodsza grupa widzów z pewnością będzie bezsilna wobec niezdarnych, schlockowych skłonności filmu niż bardziej móżdżkowy rój Logana, pozostawiając Venom pomiędzy dwoma walczącymi impulsami.

    Być może najbardziej zaskakującym kawałkiem Venomu jest większość jego nieodkrytego potencjału; trudno sobie wyobrazić artystę estradowego Hardy’ego, który konsekwentnie wsuwa się do MCU, aw każdym razie ma fantastyczny czas w pracy, której nie można się oprzeć pokusie, by zobaczyć go idącego łeb w łeb z Tomem Hollandem spojrzał na Spider-Mana. Mając nadzieję, że znajdzie okazję, miejmy nadzieję, że powiew wiatru przytłoczy oczekiwanie tego śmierdzącego w tym momencie.

    Nadesłana wystawa Toma Hardy’ego nie może pokonać trudnej treści i niepewnego kursu, przynosząc film z postacią, która jest tak samo ważną częścią jego głównej postaci. Są rzadkie migawki jasności w dynamice Eddiego i Venoma, które dają ślad tego, co film mógł być w stabilniejszych rękach, pod koniec dnia, że ​​samotny sprawia, że ​​ukończony przedmiot jest jeszcze bardziej zaskakujący.

    Świat może mieć dość superbohaterów, jednak potrzebuje więcej świetnych filmów o nich. „Venom” zmierza w kierunku ewolucji, pomimo tego, że chodzi o supergwiazdę – lub, na wypadek, gdybyśmy byli liberalni, zepsuty. Wiadomości, że najbardziej lubiany przez fanów przeciwnik Spider-Mana zaakceptował swój własny niezależny film z udziałem Toma Hardy’ego, został serdecznie powitany przez osoby, które mają przywiązanie do postaci, mimo że nie są zainteresowane komiksami i które obecnie nie mogą. wydaje się, że wyczerpują się pomieszane szemranie Hardy’ego (czytaj: ten autor), jednak luka przepełnia te przedsięwzięcia. Dla każdego „Deadpoola” w każdym razie jest jeden „Incredible Four”.

    Wyraźne innowacyjne kontrasty między Hardy’m i Rubenem Fleischerem („Zombieland”, „Hoodlum Squad”) na bok, „Venom” skłania się bliżej do poprzedniego – potencjalnego początkującego establishmentu, którego dziwne zamieszanie w końcu wydaje się bardziej elementem niż błędem.

    Wszystko z Eddiem Brockiem jest wspaniałe, kiedy po raz pierwszy spotykamy niefrasobliwego dziennikarza, który zwraca uwagę na jego wnikliwe obowiązki i lubi rozmawiać o prawdzie, by kontrolować. Jest to raz na jakiś czas dokuczliwy dla jego przełożonego, którego najnowszym zadaniem jest asortyment bufonów: profil innowacyjnego wizjonera biznesowego Carltona Drake’a (Riz Ahmed). Wirtuozowy projektant uważa, że ​​jednostki są słabymi, skazanymi typami zwierząt, dlatego poszukuje gwiazd do rozwiązania naszych ziemskich kłopotów.

    To, co odkrywa, jest oczywiście czymś innym niż to, czego się oczekuje. Film zaczyna się długo, zanim Eddie i Venom staną się jednym, kiedy rakieta przenosząca zewnętrzną formę życia zebrała się z komety i miała być znana jako katastrofa symbiotyczna w Malezji. Pasożytnicza istota, która zaszczepia swojego gospodarza nadludzkimi zdolnościami, nawet gdy stopniowo go morduje, przedstawia go Drake – który sfinansował astronomiczne przedsięwzięcie i wkrótce zacznie testować substancję na ludziach – jako coś w rodzaju przeszczepu narządu: jeśli symbiont i jego gospodarz nie jest idealnym dopasowaniem, ciało odrzuci go iw długim niesamowitym stylu.

    Nadprzyrodzone korzenie mitów Venom i symbiot w sposób szczególny były najbardziej przekonywującym elementem aranżacji (cóż, to i gada intrygowana przez mózg, jak Venom wygląda po prostu fajnie). Podkreślono tutaj niezwykły wpływ, podobnie jak nieustannie dziwne połączenie między Eddiem a Venomem. Sposób, w jaki nasza legenda została po raz pierwszy przejęta przez symbionta po włamaniu do laboratorium Drake’a, jest brutalny. Jego zmiana została dokonana przez kilku innych niedoszłych, których ponure przejścia nie byłyby dziwne w „Rzeczy” lub „Wideodrom”.

    W takim samym stopniu, jak chłód kręgosłupa, który jest filmem komiksowym, „Venom” jest podobnie podobny do satyry partnera, w której jeden z kumpli musi powstrzymać drugiego przed bezmyślnym obgryzaniem głów jednostek. Na marginesie, że to brzmi głupio, to jest – jakkolwiek „Venom” obaj to znają i skłania się ku niemu, grając nudną wesołość, aż stanie się mroczna. Nie wszystkie transakcje Eddiego i Venoma lądują zgodnie z planem, jednak te, które to robią, są naprawdę sprytne; po jakimś czasie ich związek staje się uroczy w swój szczególny sposób, co jest w związku z tym wspaniałym szokiem, praktycznie wystarczy przepisać film indywidualnie.

    Ani Michelle Williams (jako intryga uczuciowa Eddiego), ani Jenny Slate (badaczka, która ostrzega go przed tym, co robi Drake) nie są wystarczająco oferowane, jednak Hardy poddaje się całkowicie podwójnej egzekucji. Jego pierwszorzędny sposób radzenia sobie z akcentami pozostaje nieskazitelny, a wszystko w amerykańskim dyskursie Eddie’ego zdecydowanie wypiera się z pozaziemskich ryków Venoma; zawsze jesteśmy świadomi sposobów, w jakie obaj są i nie zgadzają się ze sobą, z naciskiem na demontaż w idealnym świecie, pasującym do postaci, która żyje niezgrabnie w mglistym obszarze wśród świętych i nisko.

    Wybitny w jego nieobecności jest Spider-Man, yin do jang Venoma, ale film nie przesadza. Dwaj wrogowie zgniatający w przyszłej części wydają się nieuniknieni, jednak scena ze środkowymi punktami pokazuje, że Spidey nie jest głównym wrogiem, za który warto się wzmocnić. To nie jest spoiler stwierdzający, że Ahmed jest tu rywalem, co prowadzi do walki symbiotyczno-symbiotycznej, która szybko przekształca się w pułapkę tkanek, pierścieni i ognia. To zdumiewająca wizualna wizytówka, tak wspaniała, jak wszystkie rzeczy uważane za odpychające.

    Wonder ustanowił tak przewidywalny przepis w swoim prawdziwym wszechświecie, że ta wyjątkowa metodologia najprawdopodobniej będzie przepychać się do kilku, jednak sposób, w jaki ten film nigdy nie istniałby w podobnym świecie, jak „Chief America: Civil War” pochodzący z podobnej marki funnies jest częścią jej odwołania. „Venom” to szczególnie jego własna substancja – taka, w której, niezależnie od tego, pasożytniczy outsider uważa, że ​​jego gospodarz jest cipką za wybór wzięcia dźwigu w przeciwieństwie do odbijania się od wysokiego wzniesienia, a Tom Hardy wskakuje do zbiornika homara pośród dżemu zapakowana knajpka. To pozostawia obserwatorowi dwie decyzje: odrzuć pasożyta lub pozwól, by cię przejął. Odeprzyj to, a będziesz miał straszny czas; stań ​​się jednym z nim i możesz osiągnąć rodzaj korzystnej interakcji.

    No links available
    No downloads available

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne filmy