Sztuka ścigania się w deszczu (2019) Recenzja w CDA-ZALUKAJ.pl

Pesymiści mogą wejść do tego filmu, obawiając się kolejnej adaptacji podobnego starego zakładu przetwarzania łez, ale Sztuka ścigania się w deszczu robi tylko tyle, aby przekształcić cię w uśmiechnięty, płaczący wrak na końcu filmu.

Jesteśmy w epoce, w której inspirujące są rozmowy z psami. Dog’s Purpose odrzucił wszystko sprzed dwóch lub trzech lat, aby dać A Dog’s Way Home i A Dog’s Journey szansę na poprowadzenie do przodu w dalszej części klasyfikacji. Rezultaty, choć zmienione, ogólnie ograniczyły materiał do obszaru, który zazębia się bardziej niż ogrzewa serce.

To środowisko zrodziło fundamentalne założenie, że „Sztuka ścigania się w deszczu” Simona Curtisa byłaby tak samo prawdziwie manipulacyjna, jak jej nieziemskie poprzedniki, ponieważ ukazuje się do teraz inny film obiecujący ćwiczenia życiowe z punktu widzenia puchacza. Na szczęście i przy ogromnym jęku ulgi, ten najnowszy przypadek kina psiego jest niewątpliwym liderem w wyścigu o najlepszy pokaz.

W tej historii znajduje się Enzo (głos Kevina Costnera), genialny aporter, zastanawiający się nad swoim życiem jako puchatek, od czasów młodego psa do współczesności. Poprzez jego historię dowiadujemy się o człowieku, który go objął (Milo Ventamiglia) oraz o tym, jak ich życie rozwija się i rozciąga poprzez uwielbienie, ból serca, a nawet każdą przeszkodę, która im przeszkadza.

Wadą sztuki Simona Curtisa „Sztuka ścigania się w deszczu” jest to, że film jest nadal szczególnie podstawową, przygotowaną przez Hallmark refleksją na temat życia i większości jego standardowych problemów. Nowe podejście do koła nie ma większego znaczenia – jednak jest to coś, co może w końcu docenić stalwarts tej klasy.

Tym, co Sztuka ścigania się w deszczu dowiaduje się, jak to zrobić, aby udowodnić siebie lepiej niż jej przodkowie, jest jednak zagrywanie kartami w swojej talii w najlepszy, najbardziej profesjonalny dostępny sposób. Chociaż historia jest zasadniczo taka sama, jak podobnie zainwestowane wyładowania, namiętne rytmy nie są wyczerpane w dziwnym stopniu.

Wiele z tego pochodzi z wystaw Kevina Costnera i Milo Ventamiglii, osobno Enzo i Denny. Niezależnie od tego, jak gra się głosem psa, charakterystyczny charakter Kevina Costnera i suchy umysł pojawiają się w tak potężny sposób, że czujesz bliskość ducha. Sztuka ścigania się w deszczu potrzebuje jego charakteru.

Równe uznanie należy się Milo Ventamiglii i Amandzie Seyfried, ponieważ są oni niesamowicie wykwalifikowani w sprzedawaniu swoich sentymentalnych wątków fabularnych przy okazji filmu. Nie tylko ich nastrój jest skomponowany naprawdę dobrze, ale niezawodnie silna natura ich rodziny jest odświeżającą zmianą w stosunku do melodramatyki, która zazwyczaj wypełnia film taki jak Sztuka ścigania się w deszczu.

To właśnie to rozróżnienie powoduje, że film robi poślizgnięcia, ponieważ jego tempo jest nieco zbyt szybkie i wietrzne w poprzednich minutach – co powoduje, że znaczna część emocjonalnej masy spadła na filmie w sposób niezręczny. Sprawia, że ​​Sztuka ścigania się w deszczu traci punkty za wpadnięcie w część podobnych starych sideł, które klasa ustanawia dla wszystkich, którzy starają się ją odkrywać.

Podczas gdy wystawy Costnera, Ventamiglii i Seyfrieda naprawdę się zgadzają. Podczas gdy historia sztuki wyścigów w deszczu krąży w niektórych obszarach, sztuka zaangażowanych artystów nie ma. Chociaż jest to wiarygodne spotkanie, jest o wiele bardziej widoczne niż inne filmy z puchatkami.

Pesymiści mogą wpaść w ten film, obawiając się innego wariantu podobnego starego zakładu produkcji łez, ale Sztuka ścigania się w deszczu robi tylko tyle, aby przekształcić cię w uśmiechnięty, żałobny chaos pod koniec filmu. Łzy nabywa dzięki prawdziwym namiętnym skojarzeniom, a nie tandetnej stenografii. Jest szansa, że ​​lubisz wyścigi, kłusaki i sentymenty. Ten słodki kawałek chrupiących owoców wypełniony jest dla twojego serca.

Nadchodzi okres w życiu każdego szukającego błędów, w którym musisz stłumić wszelkie protesty, jakie miałeś, i pozdrowić Kevina Costneraissance. Musisz pochylić się od nieskażonej niegodziwej inspiracji do stworzenia nostalgicznego, rodzinnego filmu o uroczym genialnym aporterze, którego zrzędliwy wewnętrzny monolog zabrzmiał tylko Kevin Costner. Musisz podnieść ręce i powiedzieć: Rozumiem. Kundel wygląda rozkosznie, inteligentnie i nieszczęśliwie spogląda w jego stronę, podobnie jak właściciele przypominają swoje zwierzaki, więc psy w filmach z płaczem zależne od niekontrolowanych bestsellerowych książek New York Times zaczynają przypominać weteranów ex-sentymentalnych prowadzących głos – tj. Kevina Costnera . Procedura morfingu jest nieubłagana, a dzięki końcowym napisom mówimy o Kevinie Goldenretrievsterze, o którym mówimy, bez CGI ani spiczastych uszu, które Judi Dench musi nosić w kotach.

Scenarzysta Mark Bomback dokonał korekty własności trzech hankie od pisarza i twórcy filmowego Gartha Steina oraz współrzędne Simona Curtisa. Zrobili film z zabójczą biegłością w twoich rurkach łzowych, jak Chuck Norris wkładający but do twoich nerek. Milo Ventimiglia gra Denny’ego, kierowcę pojazdu wyścigowego znanego z umiejętności radzenia sobie z pojazdem w deszczu – a może dodatkowo z pilotowania życia swojej rodziny przez zalew goryczy. Oddał swojemu psu Enzo (Costnerowi), który z niezłą psią dystansem uznaje utratę uwagi, gdy Denny beznadziejnie zakochuje się w Ewie (Amanda Seyfried), a potem ma dziecko. Tak czy inaczej, tępy cień pada, gdy Ewa zaczyna źle się czuć. Poza tym, kogo, według ciebie, zamierza zaryzykować i utrzymać rodzinę razem? Prosta finałowa scena prowadzi do przekonania Enzo, że pooches może rozwinąć się w homo sapiens. Jego psia obecność wydaje mi się wystarczająco honorowa.