Exit print mode Print Data A+ A- Undo all

Król lew (2019)

Król lew (2019)Król lew (2019)

Synopsis:

Król lew (2019) Recenzja w CDA-ZALUKAJ.pl

Podczas gdy wszystko wygląda fantastycznie, odkrywa, że ​​istnieją specyficzne przeszkody rzeczywistości, które wciąż spierają się z wymaganiami narracji i jest to kwestia, którą walczy o przetrwanie.

W najnowocześniejszym okresie nieba wizualizacje z limitami są ogromne, nastąpiła ogromna zmiana w sposobie, w jaki bierzemy pod uwagę bez fanaberii i ożywionej narracji. Kiedyś to ostatnie mogło wzmocnić ograniczenia poprzedniej próby konceptualizacji przytłaczających myśli, jednak intensywność komputerów osobistych w dzisiejszych czasach całkowicie zniszczyła tę linię myślenia – z żywymi meblami, każdym niesamowitym dżinem i dzikimi dzikimi stworzeniami obecnie rozsądnie przewidywane na bardzo dużym ekranie bardziej niż kiedykolwiek. Bez wątpienia trwająca promocja rewitalizacji prawdziwych dzieł sztuki w ogóle odzwierciedla ten ruch, jednak Król Lwa Jona Favreau naprawdę ilustruje wszystko bez niczyjego wkładu.

Film z definicji nie jest niczym innym jak prawdziwym, ponieważ tylko jeden strzał w komponencie został naprawdę złapany za pomocą kamery (reszta jest najlepsza w klasie CGI), ale celem jej utworzenia jest w końcu odpowiednik Guy Ritchie Aladdin, „Piękna i bestia” Billa Condona, czy „Księga dżungli Favreau”, która ma na celu robienie zdjęć z fantastycznymi i uwielbianymi historiami z powrotem na bardzo duży ekran. Pod tym względem jest to triumf płaski, ponieważ jest to wyspecjalizowany cud i zdumiewająco zachwycający od pierwszej krawędzi do ostatniego.

Nie jest to jednak tak podstawowe, ponieważ to, co jest i jest absurdalne w prawdziwym życiu, nigdy nie było decydującym elementem tego, co sprawia, że ​​film jest ożywiony. Podobnie jak farby olejne i akwarelowe, medium jest decyzją ekspresyjną bez nikogo innego. Istnieją pewne punkty widzenia i artykulacje, które można przedstawić w wykonaniu, które w zasadzie nie mogą zostać złapane w krawędź tnącą, i dlatego żywotność będzie niezawodnie niewiarygodnie znaczącym kawałkiem filmu.

To miejsce, w którym pojawia się istotny problem Króla Lwa. Podczas gdy wszystko wygląda zdumiewająco jak życie, odkrywa, że ​​istnieją specyficzne ograniczenia rzeczywistości, które wpadają w konflikt z potrzebami narracji i jest to kwestia, którą walczy o przetrwanie. Jakkolwiek godne uwagi jest to, co może być – i to jest cud – doświadczenie nie uchwyca pełnego uroku wyjątkowego 1994 roku.

W jakimś szczególnym przypadku nowy film nie zmienia się zbytnio w odniesieniu do ogólnego sprawozdania z dzieła sztuki, odtwarzając interpretację Hamleta osadzoną w afrykańskiej sawannie i gwiazdy z rozmaitymi zbiorami stworzeń. Zaczyna się jako król i władca Pride Rock, Mufasa (James Earl Jones) i Sarabi (Alfre Woodard), przynoszą potomstwo lwów, które z pewnością będzie beneficjentem Mufasy na stanowisko królewskie. Jest to zapraszana wiadomość dla różnych gatunków żyjących w królestwie, jednak jedynym wyjątkiem jest młodszy brat Mufasy, Scar (Chiwetel Ejiofor), który nagle został obniżony w linii postępu.

Młodzieńczy Simba (JD McCrary) jest niekontrolowany i beztroski, zwłaszcza gdy kręci się wokół swojej towarzyszki Nali (Shahadi Wright Joseph), ale dodatkowo pragnie dowiedzieć się o kraju, w którym będzie panował, i zachowa wiedzę o swoim ojcu.

Niesamowite, jak się wydaje, nie trzeba długo czekać na samozniszczenie, uprzejmość Scar i jego partnerstwo z pożądliwymi hienami (Florence Kasumba, Keegan-Michael Key i Eric Andre). Podstępna aranżacja płynie płynnie dla łajdaków, a odzyskanie sił z katastrofy Simba staje się nietykalnym ze swojego miejsca. Podjęty przez para surykatek i warthogów o imieniu Timon (Billy Eichner) i Pumbaa (Seth Rogen), kontynuuje swoje życie daleko od Pride Rock – jednak na dłuższą metę uczy się prawdziwych wyników swojego lotu i powinien wybrać to, co on potrzebuje swojej przyszłości.

Samo rozpoznanie całej aranżacji spowoduje hiper-kliknięcie sentymentalizmu każdego, kto dorastał, oglądając pierwszego Króla Lwa, i od samego początku wysyła chłód w kręgosłupie z głównymi nutami „Kręgu Życia”. Biorąc to pod uwagę, jest zabawnie słyszeć i zobaczyć nowe interpretacje wspaniałych utworów line-up ożywionych po raz kolejny, ponieważ materiał źródłowy ma najwyraźniej najlepszą ścieżkę dźwiękową na historycznym tle musicali Walt Disney Animation Studios. Wiele z tego, co jest niezwykłe około 1994 roku, jest tutaj utrzymywanych.

W każdym razie w aranżacjach melodycznych dostrzegasz urzekającą preferowaną pozycję, którą zwykle zmieniają adaptacja. Jednym słowem chodzi o teatralność. Po raz pierwszy zauważasz to w numerze „Po prostu nie mogę się doczekać króla” – który tematycznie ma na celu oświetlić grupę widzów na temat pragnienia Simby, a dodatkowo zasadniczo opowieść pomaga Simbie i Nali uciec od czujnego spojrzenia Ptasi lokaj Mufasy, Zazu (John Oliver), z celem, aby mogli wkraść się do parku pamięci słoni tabu.

W filmie z 1994 r. Jest to zapętlona, ​​jasna, niezwykle zaaranżowana grupa obejmująca szeroki asortyment stworzeń, które osiągają szczyt z piramidą zwierząt rozpadających się nad Zazu, co pozwala Simbie i Nali uciec. W każdym razie film z 2019 r. Nie może tego zrobić. Praktyczne prośby estetyczne, które wszystkie postacie prowadzą w rozsądny sposób, z pewnością oznaczają zakazywanie piramid stworzonych przez owady żywiące zwierzęta pozostające na grzbietach żyraf, które pozostają na grzbietach hipopotamów. Z pewnością na scenie jest wiele różnych grup zwierząt, a na zasługi Jona Favreau próbuje on poprowadzić tę linię w takim stopniu, w jakim może, ale jest to wysoki słupek, do którego dochodzi nowa zdobycz.

To coś, co jest dostępne w całym filmie. Chiwetel Ejiofor daje niesamowitym kanałom swoją kronikę zła „Przygotuj się”, jednak nie czuje podobnego oglądania go bez basenów zaskakujących, przesiąkniętych zielenią szlamów i ekranów hiennych przywiązujących sprężyny wulkaniczne. Rzeczywiście, nawet bardziej normalni kartony Timon i Pumba nie mają okazji, by pogrążyć się w blefie, jednocześnie grając wspaniałą i zabawną aktualizację „Hakuna Matata”.

W każdym razie teatralność to tylko część problemu. Podobnie jest z emocjonalnością pokazywaną przez bohaterów. Walt Disney Animation Studios ma długą historię zapierających dech w piersiach ilustratorów, umiejętnie uczłowieczających stwory i dając im szansę zademonstrowania bardziej złożonego niż zwykle zakresu złożonych emocji, jednak jest to w dużej mierze dlatego, że mają oni okazję przeniknąć dostrzegalne ludzkie jak cechy w pracy. Po raz kolejny Król Lew z 2019 r. Nie może tego zrobić. Jest tak daleko, że ruch na tych rozsądnych lwach może być popychany, aby uczynić je coraz bardziej ekspresyjnymi – i to jest uwięzienie. Darem jest to, że istnieje wyjątkowa obsada, która wspiera wszystko, co w każdym razie może sprawić, że film stanie się namiętnym spotkaniem bez względu na to, czy jesteś z zawiązanymi oczami.

Jako sam artysta, Jon Favreau zdaje sobie sprawę, jak skonstruować spotkanie, i że aptitude jest tutaj w pełnej prezentacji. Nikt nie odkryje, że to Billy Eichner i Seth Rogen biorą udział w pokazie, ponieważ Timon i Pumba są niezawodnie najlepszymi fanami, ale para naprawdę stawia niezwykłą rolę w postaciach, które pojawiają się dzięki -ekranowe postacie jedyne w swoim rodzaju (istnieje pewna metatyczność / czwarta uważność dzielnika, które działają zadziwiająco dobrze w tym wariancie).

Wracając do muzyki, mieszanka Donalda Glovera i Beyonce Knowles-Carter (grających osobno Simba i Nala) niesie ze sobą ogromną liczbę utworów „Czy mógłbyś poczuć miłość dzisiaj” oraz JD McCrary i Shahadi Wright Joseph naprawdę przekazuje wspaniałą energetyczną witalność „Po prostu nie mogę się doczekać króla”.

Widziany w próżni, Król Lwa Jona Favreau jest bardzo wciągającą i przyjemną jazdą, ale w pewnym stopniu jest to także papierkiem lakmusowym: jest to skuteczny film, który pomoże zmierzyć reakcję grupy widzów na kolejną postępową innowację filmową . Biorąc pod uwagę to, co działa, a co nie, najlepiej będzie, aby poradzić sobie z czymś o wiele większym i rozwinąć unikalną narrację na dłuższą metę. Jednak jak na razie istnieje, jest to dociekliwy proces.

Właściwie to cud. Zmiana „na żywo” Jona Favreau w „Król lew” Disneya zawiera wszystkie żywe szczegóły i materialną natychmiastowość ciekawej narracji myślenia. Przenosi nas. Możemy z całą pewnością wyczuć ukrycie tych stworzeń i musimy unikać ich ryczących obcasów, gdy kamera entuzjastycznie porusza nas przez drżącą trawę i poszarpane wąwozy. Trudno sobie wyobrazić, że wszystko to zostało zrobione w studiu i praktycznie nic z tego nie jest prawdziwe. Byłoby niesamowitym przykładem „Jak mogli to zrobić?” potem znowu zrobili to tak dobrze, że zapomnieliście, że zrobili cokolwiek przez jakąś część wyobraźni. „Łaskawy, lew śpiewa? Biorąc wszystko pod uwagę, jak to sesja? Nie zdawałem sobie sprawy, że lew potrafi śpiewać. A jednak jest – prawdziwy lew, śpiewający”.

To jest podnosząca na duchu wiadomość. Niezbyt dobrą wiadomością jest to, że po wejściu w fotorealistyczną domenę stan umysłu Króla Lwa również się zmienił. Nagle ta znacząca scena otwierająca, w której wszystkie stworzenia gromadzą się, by ukłonić się przed potomkiem lwa, Simby, trzymana jak rodzaj personelu o najwyższej mocy, nie czuje triumfu ani poruszenia, jak to miało miejsce w jego fantastyczne, wzmocnione ustawienie. Czuje mdłości tyran. Oczywiście producenci filmu to dostrzegają. Tak więc, kiedy stary król Mufasa (ponownie wyrażony przez Jamesa Earla Jonesa) demonstruje młodzieńczemu Simbie stopień jego przestrzeni („Wszystko, co jest światłem, jest naszym królestwem…”), obecnie właściwie uzyskujemy dodatkową wymianę informacji na temat tego, jak nie jest dowolna część wyobraźni jego: „Ma miejsce z nikim, ale będzie twoje, aby zapewnić”.

Tak czy inaczej, ogólnie rzecz biorąc, ten nowy Król lew tnie bardzo blisko żywego Króla Lwa, od czasu do czasu pomimo powtarzania nieodróżnialnych strzałów i zmieniania projektów od pierwszego. Wpływ ten może również wydawać się trikiem – jak ktoś zdecydował się na zrekonstruowanie sceny po scenie z wykorzystaniem prawdziwego filmu stworzonego. Nie pomaga to, że bohaterom czasem nadawano taką autentyczność, że stracili całą ludzką postawę. Być może jest to sposób na to, aby nie humanizować ich do skrajności i pozostać ugruntowani w zoologicznej autentyczności. Tak czy inaczej, niezależnie od tego, czy rozmawiają, czy śpiewają, teraz ich wygląd jest pusty; to dziwne oderwanie.

Stwarza to straszny łańcuch poleceń między postaciami ekranowymi, umożliwiając niektórym błyszczenie, podczas gdy inni mogą się unosić. Jako Scar, intrygujący, rozczarowany wujek, który morduje Mufasę i sprawy o autorytet dla siebie, Chiwetel Ejiofor przynosi rodzaj zawodzenia, warczenia witalności, którego można oczekiwać od prawdziwego Szekspira; łączy się z wściekłymi interesami opowieści. (Oczywiście, było to ważne także w przypadku pierwszego, który miał podniecające, smukłe stylizacje Jeremy’ego Ironsa.) Kiedykolwiek jest „na ekranie”, film ma prawdziwą moc.

Jako dorosły Simba, Donald Glover pozostaje zbyt długo w walce. Zwykle jest świetnym artystą, jednak tutaj wyczuwamy separację między jego postacią a głosem. Pomogło mi to zapamiętać, w jaki sposób prawdziwi doktorzy Disneya, układ Disneynature, często będą mieli na ekranie wymianę pół-występów gawędziarzy dla zwierząt, tylko po to, by wszystko było fascynujące. Jako Nala Beyoncé przetrwa porównywalne przeznaczenie. Mówiący lew może wyglądać rozsądnie, jednak kiedy słyszymy jej wymianę, wszystko, co widzimy, to Beyoncé w kramie kroniki, czytającym wiersze. Postaci rozrywkowe rozdzieliły to wyróżnienie: Seth Rogen i Billy Eichner są wspaniali jako schludny guziec Pumba i jego mądry kumpel surykatek Timon; John Oliver jest kijem nurkowym w uszach, denerwującym jak ptasi steward Mufasa Zazu.

Dawna gadanina Favreau przytłaczająca zmianę aktywności Disneya na żywo, The Jungle Book, była pomysłową kulminacją – adaptowanym, wspólnotowym snem o gorączce, który zmienił krzewy i jaskinie dzikiej sceny w zdumiewającą scenę dla operowej opowieści o zdradzie i posiadaniu miejsce. W jakimkolwiek momencie The Lion King trzyma się tego podejścia, działa zachwycająco. Pride Rock, odsłonięcie, na którym duża część pokazu filmu się obraca (i gdzie wybiera się zestaw wszystkich przeznaczeń zwierząt), intensywnie tkwi w mózgach bohaterów. W momencie, w którym Simba zabiera swój ostatni, opuszczony spacer, by potwierdzić swoje znakomite predeterminacje – rzekomy obraz triumfu – możemy wykryć jego chwiejność. Odpowiednio nocna egzekucja „Be Prepared” Scar’a (która w pierwszej kolejności była psychotycznie dziwną wizją hieny chodzącej i grzmiącego ognia piekielnego) powoduje szyderczy odgłos tej sceny otwierającej „Hover of Life”: zamiast tworzyć całą sawannę pochyl się przed swoim beneficjentem w pierwszej części światła dziennego, Scar gromadzi swoje straszne zgromadzenie zbieraczy, gdy skacze szyderczo i śpiewa od potrząśnięcia do potrząsania, kipienia, pogardy i dumy.

Podczas gdy liczby takie jak „Be Prepared” i parująca interpretacja „Hakuna Matata” Pumbai i Timona zachwycają, melodie są również nierówne w tym nowym Król lew. Dwuczęściowa harmonia Glovera i Beyoncé z „Czy byłbyś w stanie poczuć miłość wieczorem” jest, jako trochę dźwięku, całkowicie genialna, ale potem ma niewielki wpływ na ekran (gdzie z nieznanych powodów jest wykonywana w pełnym świetle) , ze względu na to, że ani Simba, ani Nala nie przeszły jako łącznik z charakterem. Kilka nowych utworów, które zostały dołączone, wydaje się być dziwne, ale może to wynikać z tego, że stare melodie są teraz tak powszechne. Wszystko odnosi się do nierównomiernego efektu tej wypolerowanej, nieopłaconej formy Króla Lwa: jest to symbol mieszania tego, co można osiągnąć przy użyciu wszystkich zdolności (i środków pieniężnych) na planecie, tak samo jak sygnał pobudki tego, co może się zdarzyć kiedy nie ma wizji, aby wszystko połączyć.

Król Lew jest trzecią zmianą Disneya w tym roku, aby zaoferować inne podejście do energetyzowania, a także jest ideałem studia. Daleko lepsze niż Aladdin i Dumbo, The Jungle Book executive Jon Favreau pojawił się we wszechświecie stworzonych przez PC stworzeń, co jest zdumiewającym osiągnięciem, które przeważy fanatyków w każdym wieku, podobnie jak zrobienie całego pakietu gotówki dla Disneya. Biorąc pod uwagę jeden z najbardziej kochających filmów tego motłochu, wciąż będzie to niebezpieczne przedsięwzięcie, ale epickie, fotorealistyczne podejście wydaje się przełomowe i daje wrażenie czegoś innego, pomimo tego, że historia i znaczna liczba zdjęć są w zasadzie beat-for-beat nie do odróżnienia od filmu z 1994 roku.

Coś, co szybko sprawia, że ​​2019 The Lion King wyróżnia się z pokrewnych zmian Disneya, że ​​głos jest absolutnie wspaniały. Zarówno młodzieńczy Simba (JD McCrary), jak i Nala (Shahadi Wright Joseph) to paczki szalonej witalności i szczęścia, z solidnymi głosami wykonawczymi, które są eksponowane podczas ich wspaniałej interpretacji „I Just Can’t Wait To Be King”. Scena ta obejmuje także Johna Olivera, który błyszczy jak Zazu, Mufasa (James Earl Jones) i ptasi przewodnik Simby. Brytyjski komiks wspaniale tworzy prezentację, która odzwierciedla unikalne ujęcie Rowan’a Atkinsona, włączając w to prawdziwie niezbędne wyrównywanie zachwytu i współczucia, którego brakowało w pierwszym.

Chiwetel Ejiofor jest beznadziejną cechą nieszczęsnej Blizny, niosącą szekspirowskie przejmowanie procedurami. Jego niesamowity głos wykonawczy jest szybko popychany, choć tragicznie niewykorzystany w scenie, która prawdopodobnie zadowoli i rozczaruje fanów długoterminowych w równoważnej mierze. Do artystki Doctor Strange dołącza zgromadzenie hien wyrażone przez Erica Andre, Keegana-Michaela Keya i przełomową Florence Kasumba jako ich pionierkę, Shenzi. Spotkanie jest mocne jak kumple Skazy, jednak tym razem bardziej autentyczny ton opowieści sugeruje, że hieny nie wymyślają, jak odtworzyć szaloną, szaloną i regularnie budzącą się witalność, która sprawiła, że ​​osoby z zewnątrz takie wybory fanów są najlepsze w przykładowy film.

Beyoncé jest niesamowita (jeśli jest nieco niedoceniana) jako entuzjastyczna i płonąca dorosła Nala i Donald Glover dodają Simbie względności i uważności. Mistrzami obsady są jednak Billy Eichner i Seth Rogen jako Timon i Pumba, indywidualnie. Para rozświetla każdą scenę, w której jest zaangażowana, nie robiąc nic, ich ponurej, sceptycznej funniness i cudownego głosu Eichnera.

Timon i Pumba włączają większość nowej substancji do tej retelacji, z parą rozpadającą się nawzajem z rozbieżnymi wynikami. Występują także w tym, co dla tego komentatora, najbardziej inicjującym scenę gęsiej skórki całego przedsięwzięcia, kiedy dołączają do JD McCrary (który go zabija), a potem do Donalda Glovera w niesamowicie zabawnej i poruszającej wersji „Hakuna Matata”.

Podczas gdy obsada głosu z pewnością podnosi film, Król lew jest w centrum uwagi na temat wizualizacji. Podczas debiutu Jon Faverau odkrył, że każda scena w filmie, obok jednego ujęcia, była całkowicie wyprodukowana na PC; nie żebyś wiedział, jak to oglądasz. W przypadku, gdy Księga Dżungli wykazywała zdolność do tego, co powinno być możliwe dzięki żywiołowości komputera, Król Lew znacznie przesuwa granice, regularnie czując się, jakbyś oglądał narrację przyrodniczą, a nie pobudzoną.

Favreau skłania się ku temu z prawdopodobnie największą jakością filmu: dłuższe, poszerzone ujęcia, które przedstawiają małe minuty w oszałamiających Ziemiach Dumy, podobne do śladu mrówek zmierzających na część drzewa, myjącą mysz w kałuży, lub trochę ukrywania się na ogromnej scenie.

Od uroczych dziecięcych lwów po różnorodną listę stworzeń, które wypełniają ekran, artyści Króla Lwa dopełniają wspaniałą działalność ożywiając naturalne życie Ziem Pychy i generalnie działają. W każdym razie coś, co gubi się w opowiadaniu, to wizualne odczucie bohaterów, ponieważ film opowiada o fotorealistycznym tonie, który pozostawia centrum istot wyglądających jak … istotnie.

Niezależnie od większości triumfów filmu, trudno jest całkowicie bezstronnie osądzić Króla Lwa, ponieważ jest to tylko przeróbka sceniczna filmu, który obecnie istnieje (i najwyraźniej został zerwany z prądu Osamu Tezuka anime – google Kimba). Jednak biorąc pod uwagę to, Favreau i współpracownicy. znakomicie sprawią, że Król Lew poczuje się jak dobroczynne przedsięwzięcie, które zmienia się, jeśli chodzi o metody estetyczne, które zostały wykorzystane do jego realizacji. Film bez wątpienia przedstawi kolejną epokę dla fanów, a jednocześnie przedstawi coś jeszcze wystarczająco zewnętrznego, że entuzjaści pierwszej prawdopodobnie odkryją coś nowego do pielęgnowania.

Disney przekazuje swoją najlepszą zmianę. Solidna obsada, niezwykłe wizualizacje i wzorowa interpretacja Hamleta oparta na stworzeniach sprawiają, że jest to znacznie bardziej oglądalne niż część wcześniejszych prac studia. Główną kwestią jest to, że Król Lew jest adaptacją beat-to-beat, która sprawi, że nawet najzimniejsze serca rozgrzeje sentymentalizm, ale może udaremnić tych, którzy szukają innej interpretacji głośnej historii.

Pośród toczących się rzekomych zmian Disneya na żywo w „żywej działalności” (naprawdę CGI) w jego przykładowych, podświetlonych akcentach, Król lew może być najbardziej żarliwy. Nie było tak wiele, że dawne niezawodne powtórzenia Disneya – Piękna i Bestia, Kopciuszek, Smok Pete’a, Księga Dżungli, Dumbo i Aladyn – nie były długo oczekiwane. Po prostu Lew Król, mimo że był wielkim hitem przemysłu filmowego, kiedy okazało się, że w 1994 roku, przyniósł jeden z największych hitów Broadwayu; do 2017 r., 20 lat po premierze w 1997 r., serial wyniósł 8,1 mld USD i był numerem 1 w branży rozrywkowej.

Film przekształcił się w aparat kultury popularnej, w wskazówkę, gdzie można przeoczyć leniwe hasło „hakuna matata” i uniwersalny hymn Eltona Johna „Czy byłbyś w stanie poczuć miłość wieczorem”? rozpoczął się 25 lat temu odręcznym filmem Disneya. (Niezależnie od tego, czy podobnie jak ja, byłeś częścią sieci religijnej, która bojkotowała film po zwolnieniu – z powodów rozciągających się od zaklęcia „zawisu życia” do myśli, że „seks” pojawił się w mgłach szybko – jesteś z nimi zaznajomiony.) Podwyższenie poparcia dla wydania w 2019 r. to jego zdolność głosu, od Jamesa Earla Jonesa powtarzającego swoją pracę w 1994 r. jako Mufasa do Donalda Glovera jako Simby, Setha Rogena i Billy’ego Eichnera jako lekkiego pierwowzoru / para surykatek Pumbaa i Timon oraz Beyoncé jako Nala.

Więc redo grzmi w teatry, gotowi, by zmienić się w hit późnej wiosny. Tak czy inaczej, ten Król lew istnieje w świecie przesiąkniętym sentymentalizmem Króla Lwa, a filmy Disneya są tym bardziej wszechstronne i bardzo martwi się tym, że nie zaniepokoi także nikogo, kto ceni.

Oznacza to, że podczas gdy inny wiek dzieci będzie oczarowany tą interpretacją Króla Lwa, trudno jest stwierdzić, dlaczego jest on wymagany, gdy pierwszy istnieje. Co więcej, jest to prawdziwy przypadek, dlaczego masowe przenoszenie przez Disneya jego słynnych ożywionych właściwości na rzeczywiste życie, podczas gdy nagradza iw dużym stopniu nieszkodliwe, nadal nie robi nikomu – poza Disney – żadnych przysług.

Król Lew poświęca się uważnie pierwszemu

Ten nowy Król Lew tak intensywnie podąża za formami z 1994 roku, że przez jakiś czas myślałem o tym, czy po prostu wykorzystali ponownie ścieżki dźwiękowe Jamesa Earla Jonesa z 25 lat wstecz. Nie zrobili tego – pomimo faktu, że historia nigdy nie zmienia się od pierwszej, kilka perspektyw jest trochę przedłużonych – ale to uderzające, jak są porównawcze. Być może Disney przekazał treść grupie Disney Nature, co sprawia, że ​​niekontrolowane nagranie dokumentalne organizacji i pozwala im się poruszyć, a następnie nagrywa dyskurs nad nagraniem.

Oczywiście, nie jest to z pewnością narracja, a lwy (a przede wszystkim wszystko inne) są aktywnością połowową, a nie prawdziwymi stworzeniami. Jednak z pewnością wyglądają autentycznie. Nadmiernie szczery.

Ruch jest fotorealistyczny do tego stopnia, że ​​kłopotliwe jest ujrzenie tych dokładnych stworzeń idących (i śpiewających) przez rozpoznawalny pokaz. Simba (J.D. McCrary głosi postać whelp) jest przeznaczony dla Mufasy (Jones), króla dumy i jego władcy Sarabi (Alfre Woodard); podczas nabożeństwa przed całą sawanną Rafiki (John Kani) ogłasza Simbę swoim następnym królem. W ciągu kilku lat Simba kręci się w pobliżu i uczy się ćwiczeń życiowych, wypatrując podekscytowanego latającego stworzenia Zazu (John Oliver) i dołączył do niego jego kumpel Nala (Shahadi Wright Joseph).

Marszcząc brwi na krawędzi, jest Scar (Chiwetel Ejiofor), młodszy brat Mufasy, jego tożsamość (wyraźnie wywnioskowana) zagrał dla samego Sarabi w jego młodszych latach iw konsekwencji otrzymał główną bliznę. (Co więc nazwał w młodości, pytajcie? Starajcie się nie uważać tego za zbyt trudne.) Blizna była obok króla, aż Simba został poczęty, więc nienawidzi potomstwa obok Mufasy. Intryguje – z zaprzysiężonymi wrogami lwów, hienami – by wykonać ich obu i zdobyć koronę.

Nie sądzę, żebym musiał podawać wiele innych informacji na temat tego, co się dzieje, poza tym, że Glover i Beyoncé przejmują kontrolę nad głosami Simby i Nali, kiedy już dorosną, i dlatego będą śpiewać własną dwuczęściową harmonię „Czy byłbyś „Feel the Love Tonight”, która z pewnością trafi na playlisty ślubne tej jesieni. (Beyoncé również nagrał jedną z dwóch unikalnych melodii skomponowanych do filmu „Soul”, która wydaje się być wyraźnie nakierowana na selekcję Oscara, ponieważ, Beyoncé. Drugi to „Never Too Late”, skomponowany przez film unikalna para piosenek, Tim Rice i Elton John, gra na kredyty i jest okropna.)

Czy to wszystko jest solidne, jakby to mogło być przerażające powtórzenie Króla Lwa? Nie jesteś poza bazą! Niedawno obejrzawszy pierwszy film przed obserwacją zmiany, mogę stwierdzić, że wiele, jeśli nie większość, strzałów i linii Króla Lwa 2019 to reprodukcje Króla Lwa z 1994 r., Z wyjątkiem fotorealistycznych.

Pierwszy Król Lew przedstawia się bardziej jako fantazja niż wszystko inne; Byłem zdziwiony, z powodu mojego ciągłego przeglądu, jak słabe są opowiadania narracyjne, kontrastujące z filmami Disneya podobnego rocznika: Mała Syrenka, Piękno i Bestia oraz Aladdin. Każdy z nich czerpie z dawnych fantazji i legend, jednak Król Lew czuje najbardziej prototypowy: stworzenia pasują do rodzaju, a film w każdym klimacie z gwiazdową monarchiczną perspektywą na inicjatywę, związaną z kronikowanym wrogiem studiów kolonialnych. (Grupa ludzi w Afryce znajduje swój majątek i dom jest zburzony po tym, jak pragnący władzy pionier organizuje zdenerwowanie, a następnie łączy się z żarłocznymi przeciwnikami z zewnętrznej krainy, którzy oblegają i wysysają swoją własność na sucho? jedyna rzecz, która się dzieje w Król lew, ale jest to niewątpliwie coś.)

Aby stwierdzić, że pierwszy Król Lew ma podstawową fabułę, nie należy przeprowadzać żadnych śledztw. Prawdę powiedziawszy, jest to bardzo zachwycające, epickie w wyrafinowanym kunsztie – Disney, jak to było w ogóle, jego sprytne. Bezbłędnie narysowane zdjęcia pierwszej postaci przekształcają tę oryginalną fabułę w coś nieśmiertelnego i luksusowo innowacyjnego.

Jest to szczególnie widoczne w odniesieniu do bardziej nieziemskich sukcesji: na przykład dostosowany wygląd numeru „Po prostu nie mogę czekać na króla” lub sceny, w której Mufasa, wezwany przez Rafikiego, pojawia się Simbie w nocnych mgłach i nakazuje mu przypomnieć sobie swoją tożsamość. Wyobrażając sobie rzeczywistość, w której stworzenia śpiewają i mówią dobrze wróży, gdy oglądamy zdjęcia stworzeń, podobnie jak przeglądamy książkę z obrazkami.

Że wszystkie postępy, gdy historia zostanie przeniesiona na fotorealizm. Nowy styl wizualny w połowie działał również w Jungle Book (skoordynowany, tak jak może być, z Jonem Favreau), ale kiedy to zadziałało, to na podstawie tego, że ludzka postać grana przez prawdziwego człowieka (czyli Neel Sethi’s Mowgli) pojawił się wśród stworzeń i rozmawiał z nimi. Zawieszenie nieufności wymagane do uznania naturalnych głosów pozostawiając stworzenia bez widzenia dobrze znanych twarzy ludzi za nimi było łatwiejsze do objęcia.

Tutaj nie ma ludzi. Fotorealizm jest uderzający i świetny, jednak w głosach coś dziwnego. Nie lubię osobników, oczywiście, nie potrafią sobie wyobrazić lwów. Tak czy inaczej, to nie jest idealne – w międzyczasie jest niesamowite i niespójne, jak gdyby istoty z zoo były humanizowane.

Ale to jest utrata nadprzyrodzonych ugrupowań, które ścierają się najbardziej. Simba i Nala nie mają blokowego, pięknego, zaadaptowanego numeru melodii i ruchu „I Just Can’t Wait to Be King”, ale po prostu chodzą z innymi stworzeniami. Głos Mufasy nie pochodzi z chmury, która wygląda trochę jak Mufasa; to tylko duża chmura (i błyskawica).

Większość z nich nie będzie poważnym problemem dla entuzjastów The Lion King. Jakkolwiek by nie było, pomysł na te sceny podkreśla, być może bardziej niż jakiekolwiek inne zmiany, że te przemyślane filmy są w większości planowane, by wykorzystać właściwości Disneya, które prawdopodobnie będą solidnymi, łatwymi trafieniami. Z pewnością dzieciaki, które fanatycznie oglądały Króla Lwa, są obecnie dorosłymi, być może z własnymi dziećmi, które najprawdopodobniej również zostały zafascynowane Królem Lwów. Jest wiele radości oglądania twoich głównych melodii i opowieści opowiadanych w nieco niezwykły sposób, z parą zawierającą zwroty akcji. (Jeden żart Disneya jest albo wyjątkowo przepyszny, albo mętny, zależnie od tego, jak się z tym czujesz.)

Co więcej, wystarczy, że Król Lew zaproponuje to jako urocze przekierowanie na lato: aktywność jest naprawdę napięta, noce są wspaniałe i pamiętając, że absolutnie najbardziej charakterystyczne głosowe postacie na ekranie mają wrażenie, że po prostu oglądają ich linie (licząc, szokująco, Beyoncé), część gry głosowej – Rogen, Eichner i Ejiofor specjalnie – jest nadzwyczajna. (Wyłącz Timona i Pumbę).

Ale jako rozszerzenie filmu z 1994 roku Król Lew mówi i dodaje niewiele. To pół godziny dłużej niż oryginał, ale bez wyraźnego powodu. Blizna przeszła z przerażającego do pewnego rodzaju inklinacji beta. Część obfitości oryginału, zwłaszcza z hien, zniknęła, a nawet (bardzo) nieznacznie rozszerzona rola Nali nadal nie oferuje niczego interesującego. Król Lew zawsze był filmem, który miał wiele do powiedzenia, bulgoczącym pod powierzchnią. Ale opowiadanie 2019 dodaje wzdęcia i nic więcej.

Tak więc The Lion King ma teraz swój własny, nieskazitelny album, wykonany w skomplikowanych, realistycznych szczegółach, wysokiej jakości stronie B dla wielu oddanych fanów. Ale w końcu może ci się spodobać nieco nadszarpnięty winylowy oryginał.

Zaledwie dwa miesiące po rozładowaniu żywego, choć dziwnego, restartu Aladdina, Disney gra go całkowicie bezpiecznie z Król lew. Strach przed zmianą samotnych włosów na fotorealistycznej głowie Simby, dyrektor wykonawczy Jon Favreau opowiada widzom dokładnie tę samą historię, którą widzieli w 1994 r., Czyniąc najdrobniejsze ustępstwa, by powstrzymać się od zdobycia poziomów analizy Gus van Sant / Psycho. Pomimo powtarzającego się uczucia, oszałamiający hiperrealizm stworzeń i obszarów, w połączeniu z komiczną parą, która ucieka z pokazem, pozwala Królowi Lwa zachować pewną świeżość, z którą warto się spotkać.

Król Lew opowiada o narracji Simby (wyrażonej jako dorosły przez Donalda Glovera i JD McCraya jako dziecko), która jako szczenię jest przygotowana na króla przez swojego ojca Mufasę (James Earl Jones). W momencie, gdy Mufasa gryzie kurz z powodu swojego nieszczęsnego brata, Scar (Chiwetel Ejiofor), Simba zostaje oskarżony i ucieka. Aby przywrócić harmonię do ziem dumy, Simba musi umieścić za sobą przeszłość i zlokalizować wewnętrzną solidarność, aby mieć swoje miejsce jako króla.

Odkąd Disney rozpoczął swój cel przerabiania tego, co wydaje się, że wszystkie renesansowe wydarzenia ożywiania w studiu nie są filmami bez fanaberii, pojawiły się pytania o to, czym jest fakt. Czy celem jest poprawa jakości filmów dzięki innowacjom, których nie było w połowie lat 90.? Aby nadać niedocenianym bohaterom większą głębię? Popraw przyzwoitą różnorodność? Nigdy nie istniał nieporuszony układ wytycznych, nie mówiąc o „przypomnieniu grupie widzów, dlaczego ją uwielbiali”. Król Lew jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych filmów Disneya, więc wydaje się, że niewiele chce osiągnąć więcej niż zdobycie nowych fanów, którzy z nieznanych przyczyn mogą odmówić oglądania wyjątkowego w 1994 roku. Jeff Nathanson jest uznawany za scenarzystę, jednak około 95 procent filmu jest nieskazitelne.

Istnieją migawki różnicy lub powiększenia postaci lub minut, jednak nie są one liczne i bardzo niedojrzałe. Podpunkt dla hieny Shenzi (wyrażony nieskażonym niebezpieczeństwem przez Florence Kasumba z Czarnej Pantery), w tym wojna o hieny / lwa, nie kończy się pod koniec, co jest hańbą, ponieważ hieny nie są tym razem uważane za nieostrożnych, wygłupiających się nazistów. ; są raczej niedocenianą siecią wściekłą o siłę gruntów lwów, które powinny być ich własnością. Jest to nieudana szansa na dodanie dodatkowej głębi trójce bohaterów, którym początkowo jej brakuje. Uzasadnione jest, że studio będzie musiało zachować strategiczną odległość od korelacji politycznych, jednak czyniąc hieny pariasem i nadużywanym spotkaniem, byłoby interesujące, aby treść grała na tych tematach. W każdym razie film musi trafić tak dużą liczbę pierwszych uderzeń, że po prostu nie ma bramek.

„Kto naprawdę myśli o tej historii, kiedy innowacja jest tak zadziwiająca?” daje wrażenie, że jest to sposób myślenia filmu. Jak wyjaśnił Favreau podczas trwającego debiutu, prawie wszystkie źródła krwawiących innowacji zostały wykorzystane w filmie, w tym rzeczywistość wygenerowana komputerowo, a wyniki są najbardziej fotorealistycznym rachunkiem, jaki kiedykolwiek istniał, konstruując i przewyższając to, co Favreau zrobił z jego przeszłością Zmiana Disneya, Księga dżungli. Baloo wyglądał autentycznie, jednak Simba przypomina, że ​​jest przygotowany do zeskoczenia z ekranu i do grupy widzów. Pomimo istoty, Król Lew jest najwspanialszym filmem zrealizowanym w ciągu ostatnich 20 lat. Czasami nie czujesz, że oglądasz anegdotyczną historię, ale jest to jeden z licznych filmów dokumentalnych Disneya lub planeta BBC Planet Earth. Postacie niewątpliwie wyglądają jak prawdziwe lwy, co jest niewiarygodnym widokiem, ale ma ciężar zaprzeczania zdolności odróżniania postaci; żeńskie lwy są szczególnie trudne do rozróżnienia i są tylko dwie godne uwagi.

Biorąc to pod uwagę, zarówno Alfre Woodard, jak i Beyoncé Knowles-Carter mają niewiarygodne głosy do tego filmu, jak jednak różne postacie lwów, których są na poziomie, obojętne i niewiele oferują. Z Disneyem, który podkreślał postacie kobiece w poprzednich utworach, dziwne jest, że Nala Sarabi nadal czuje się jak bohaterki. Sarabi nazywa się jednym z wartych uwagi ruchów, jednak nigdy jej nie obserwujemy, a poza jedną rozszerzoną sekcją, odpowiednik Nali do jej postaci w podświetlonym świetle. Rzeczywiście, nawet spór pomiędzy Shenzi i Nala nie jest wystarczająco duży, by dać mu ożywcze uczucie wagi.

W przeciwieństwie do poprzedniego filmu, w którym wystawy wokalne artystów były lekkomyślne i ważne – działały, nie zwracając uwagi na to, czy są w kamerze – tutaj każdy wydaje się mieć jeden podstawowy ton i sposób mówienia. Jest to zdecydowanie najbardziej odczuwalne dzięki Ejiofer Scar. Dawno już minęło frajdy teatralne z prezentacji Jeremy’ego Ironsa i zastąpiły go minimalne nadmiarowe niedociągnięcia. Ejiofor ma znakomity głos, ale tutaj jest tak cicho. Również sposób, w jaki drastycznie zmieniła się liczba „Przygotuj” – dwie strofy wersetów mówionego słowa nie powodują melodii – pozostawia Skazę naprawioną. Przypomina melodię na Broadwayu, ale dlaczego sprawić, by ta chwila, w której wykorzystano melodię sceniczną? Do tego stopnia, że ​​Glover idzie, czuje się, jakby stracił więcej dyskursu niż poprzednio. Gdybyś nie zdawał sobie sprawy, że jest liderem, nie wiedziałbyś tutaj.

Kradnącymi scenami są Timon Billy’ego Eichnera i Pumba z Sethem Rogenem, nic nieoczekiwanego w świetle faktu, że ich postacie są najbardziej różne od materiału źródłowego. Tam, gdzie pozostali artyści pozostawieni są do wymieniania niemal całej wymiany pierwszego filmu, Eichner i Rogen po prostu wyglądają, jakby normalnie riffowali się nawzajem, aby odwrócić wpływ. To większa ilość tego, co film powinien skoncentrować na wygodnych postaciach z progresywną teraźniejszością (pomijając innowacje). Pomimo faktu, że ich Timon i Pumba są takie same jak w filmie z 1994 roku, rozmowa i spryt są bardziej żywe. Eichner śpiewa i czaruje swoją drogę do dusz widzów dzięki Timonowi, który jest tak sprytny, że będziesz musiał go ponownie zobaczyć na swoją prezentację.

W przypadku, gdy celem nie jest wydanie opinii o filmie przez jego poprzednika, ponowne wykonanie restartu jest sprzeczne. W przypadku, gdy film jest ostry w umyśle, będziesz kontrastować każdą linię z tym, jak została wypowiedziana w pierwszym, przełamując sposób, w jaki artyści pracują z materiałem tutaj w porównaniu z 25 latami wcześniej. Król Lew nie chciałby być oglądany, ale nie chciałby pozostać indywidualnie. Niezależnie od tego, modernizacje takie jak Aladdin i Beauty and the Beast starały się tchnąć nowe wątki i postacie, aby odizolować ich od znacznej części ich poprzedników. Rzeczywiście, nawet Kopciuszek był niezachwiany do pierwszej fantazji, ale nie tak samo jak jego film. Król Lwów nie chciałby się potrząsać; musi pomóc ci zapamiętać formularz z 1994 r. i sprawić, że będzie on ładniejszy do oglądania.

Król Lew jest niewiarygodnie bezbłędny i zasługuje na to, by być widzianym na największym możliwym ekranie, ale tak jak w przypadku kilku ostatnich wydarzeń Disneya, które trzeba sobie poradzić, nie może oprzeć się pokusie, by czuć się całkowicie bezsensownym. Eichner i Rogen zasługują na koszt wspomnianego potwierdzenia, czy to możliwe, a rodziny, które zniszczyły swoje duplikaty VHS i DVD, najprawdopodobniej będą musiały ponownie się z tym spotkać. To zabawne, piękne, druga sekcja taka sama jak pierwsza.

Director
Jon Favreau
Stars
Beyoncé, Donald Glover, Seth Rogen
Runtime
1h 58min
Country
USA
Popularity
118.517
Status
Post Production
ID IMDb.com
tt6105098
ID Themoviedb.org
420818