CDA-ZALUKAJ – Filmy i seriale VOD

El Chicano (2018) Cda Lektor PL Cały film Online Zalukaj Recenzja

  Dramat

5,8
IMDB: 5,8/10 208 votes

Zgłoś błąd

Oglądaj w innych serwisach VOD:  

 

PLAYER.PL              

    El Chicano CDA (2018) Online Fili Cały Film Lektor PL Napisy Zalukaj Chomikuj Vider, o czym film i fabuła (Recenzja)

    W niesamowitej epopei na wschodzie Los Angeles „El Chicano”, policjant, Diego Hernandez (Raúl Castillo), spotyka się na etycznym skrzyżowaniu, kiedy odkrywa związek między swoim późnym rodzeństwem, Pedro, a zabójstwem w stylu egzekucji osób z sąsiedztwa . Kiedy Diego pogrąża się w przeszłości Pedro, wchodzi w odrzucającą wojnę drogową, która szybko staje się bolesna, by oglądać.

    W pamiętnikach Pedra Diego odnajduje układ do odtworzenia El Chicano, zakrytego strażnika, który zagroził posiadaniom dzieciństwa rodzeństwa. Pomimo faktu, że Diego jest początkowo zirytowany odniesieniami rodzeństwa do meksykańsko-amerykańskiego zdenerwowania, wzmagająca się rzeź w jego lokalu wkrótce doprowadza Diego do wzięcia zasłony, którą opuścił jego rodzeństwo.

    Jako El Chicano Diego otrzymuje brutalny sposób na walkę ze złymi czynami, przygotowując swoje ciało do bycia bronią blisko broni palnej. Szef Ben Hernandez Bray rozpoczął swój zawód w Hollywood jako stand-in, a jednak nadmierna liczba kości jest zmiażdżona, aby przedstawić ten film jako elegancki, Bray koordynuje aktywność z zimnokrwistym uzasadnieniem silnika.

    Fizyczny wpływ złośliwości w tym filmie jest obficie jasny, jednak polityczny i aktualny powód włączenia takiej bezwzględności pozostaje mętny. Sąsiedzi, cenili sobie bliskich, ale domniemani święci są bezduszni jak łajdacy. Wydaje się, że Bawl musi przedstawiać społecznie wyraźną adaptację postaci meksykańsko-amerykańskiej – wraz z ogólnie meksykańsko-amerykańską obsadą, po obu stronach prawa – ale trudno jest zaangażować się w wystawę surowości, gdy brak jest niezręczności. Tutaj, gdy policjanci zaciskają dłonie na czaszkach kartelu, efekt jest mdlący i nie mniej skręcony, gdy zadania są zmieniane.

    El Chicano (cda, online) o czym film?

    Możemy być teraz w ostatecznej rozgrywce, ale zupełnie niezwykły rodzaj przygody z bohaterem zaczyna się od „El Chicano”.

    W nocy przesuwając się po drogach Wschodniego Los Angeles, jego ciemna skóra bydlęca i aparat ściemniają jego rzeczywistą postać, jest meksykańsko-amerykańskim Batmanem. Co więcej, w debiucie komponentowym od szefa i współautora Bena Hernandeza Braya podkreśla on szczególnie bezwzględną markę vigilante equity.

    Pracując blisko weterana scenarzysty Joe Carnahana, który zdobył sławę dzięki takim lekkomyślnym, solidnym opowiadaniom w filmach takich jak „Narc” i „The Grey”, Hernandez Bray próbuje objąć ramiona świetną ofertą. Regularnie jest owocny.

    „El Chicano” zdarza się we współczesnym L.A., nasyconym zwyczajowymi historiami z Meksyku. Wiąże się to ze zrozumieniem twojego miejsca w twojej ekologicznej rodzinie, a także zrozumieniem, jak widzisz się w większej sieci społecznościowej. Co więcej, bez chwili zwłoki melodramatyczne i szorstkie, zacznij tak samo, jak w przypadku tego zaskakującego outsidera unoszącego się nad nagrobkiem wokół wieczoru, jego krew miesza się z wylewającymi się kroplami deszczu, które moczą wygrawerowane słowa „zawsze pamiętane”, podczas gdy policyjny helikopter krąży hałaśliwie nad głową.

    Raz na jakiś czas trzaskają operowe tęsknoty i granice tonalne. Bardzo dobrze może być nadmiernie, gdy niezbywalny pokaz tej historii mógł być wystarczający. W każdym razie w centrum uwagi znajduje się stale magnetyczny Raul Castillo jako detektyw Diego Hernandez z LAPD, którego badanie rzezi kartelu medycznego ogranicza go do odkrycia rzeczywistości z przeszłości minionego bliźniaka. Egzekucja Castillo jako urzekającego, ale przerażającego małżonka i ojca w cudownym dramacie non-mainstream „We the Animals” znalazła się wśród cech sprzed roku. Tutaj demonstruje podobną zdolność do żonglowania różnymi unikalnymi atrybutami, pomimo tego, że życzysz sobie, by miał szansę zagrać bardziej bogato rozwiniętą postać.

    Na początku filmu widzimy retrospekcję do 20 lat wstecz, kiedy bliźniaki Diego i Pedro wiją się po drogach ze swoim najbliższym towarzyszem, nazywanym Strzelbą. Rozróżniają dobre przykłady w upartych jednostkach, które rządzą obszarem, i surowych gliniarzy (George Lopez, szokująco wspaniały w niezwykłej pracy emocjonalnej), którzy nieustannie ich pilnują. W środku dostrzegają ekscytującą figurę, która bez zbędnej zwłoki przemawia zarówno do wielkich, jak i złośliwych: legendarny El Chicano, który zostawia swój niepomyślny, zaznaczony znak na odciętych znakach stopu, zanim otrzyma zwrot. Mówi się, że jest bogiem, „ponurym żniwiarzem getta”. To oczywiste, że ta myląca postać ujęła Pedro i przeraziła Diego w ich młodym, naiwnym wieku.

    Szybko do dnia dzisiejszego. Castillo gra dorosłego Diego, który obecnie obserwuje podobne szlaki, o których mówi od młodości jako policyjny śledczy (a postać Lopeza jest obecnie szefem i jego szefem). Pedro (dodatkowo Castillo, szybko) wziął odwrotny sposób, robiąc więzienie za różne leki i łamanie obyczajów przed zakończeniem własnego życia. Co więcej, Shotgun (gładko groźny David Castaneda) jest obecnie wesołą, piękną blondynką, która mieszka w Malibu, pobierając opłaty z produktów jego zła, które zyskały na popularności w niesamowitym meksykańskim kartelu medycznym.

    Ujawnienie wiązki martwych ciał w centrum dystrybucji sprawia, że ​​większość ich przeszłości powraca. Badanie Diego doprowadzi go w końcu do tego, że jego rodzeństwo może się nie zabić, biorąc pod uwagę wszystko, a tym razem Pedro nie był po złej stronie prawa. „El Chicano” przedstawia również możliwość odzyskania Meksyku – odzyskania Kalifornii i Południowego Zachodu, „pura sangre” lub nieskażonej krwi. To interesujący, buntowniczy pomysł, kiedy Stany Zjednoczone zamieniły się w niezaprzeczalnie niewdzięczne miejsce dla naszych sąsiadów na południu. Ponadto, ostatecznie napędza Diego, aby zastanowił się nad tym, co ma zamiar być zarówno Meksykaninem, jak i Amerykaninem, by uchwycić zarówno słabą, jak i jasną stronę swojej tożsamości, i rozkwitnąć w możliwościach ekscytującego, mglistego obszaru.

    Film Hernandeza Braya działa również najbardziej efektywnie, gdy bada ryzyko nieostrożności, w przeciwieństwie do pozostawania w pociechy – i prozaii – granic ideologicznych.

    „El Chicano” otwiera się gdzieś w głębi Wschodniego Los Angeles – lub East Los, na wypadek, gdybyś był w pobliżu – jako zgromadzenie dzieciaków Latinx ogląda demonstrację vigilante w ich sąsiedztwie. Zakryta postać odstrasza ogromną większość osobników stada, wydając dźwięk kukułki – boogymana – i uderzając w cel niebezpiecznym azteckim mieczem, zanim zniknie w nocy.

    Po dwudziestu latach wciąż jest w ich wspomnieniach. Diego (Raúl Castillo, „We the Animals”) wyrósł na atrakcyjnego policjanta z LAPD z obiecującym zawodem przed nim. Jego dominujący kapitan Gomez (George Lopez) wydaje się być szczególnie przywiązany do Diego i stara się pomóc mu uzyskać znaczącą przewagę w walce z kilkoma przypadkami powołania. Towarzysz Diego w dzieciństwie przechodzi obecnie pod nazwą Shotgun (David Castañeda, „The Umbrella Academy”) i od tego czasu został pochłonięty przez meksykański kartel. To podobny sposób, w jaki podkreślił dwoje rodzeństwa Diego, Pedro (podobnie jak Castillo). Przez przypadek przychodzi sprawa Diego, która ma powiązania z jego rodzeństwem i jego starym towarzyszem, popychając go do rozstrzygnięcia zagadki tej dzikiej nocy od jego młodości.

    Wykonawczy Ben Hernandez Bray, obok współautora i twórcy Joe Carnahana („The Grey”), zrobił bohatera z East L.A., Batmana bez gotówki, ale bogatego w historię i kulturę. Jeśli chodzi o tę duszę, „El Chicano” czuje się ostro na krawędziach w określonych minutach, podobnie jak w scenach, które są zbyt nudne, by nawet rozważyć widzenie w sposób oczywisty lub nierówny ton tracący stan umysłu opowieści.

    Bliźniaczy wątek był nieco zamyślony, jednak walka między dwoma poprzednimi cenionymi towarzyszami daje naprawdę niezbędne napięcie. Możliwość, że dwoje młodych mężczyzn przeżyje dzieciństwo w podobnej dziedzinie, a jednocześnie wybierze różne sposoby życia, przywodzi na myśl film Jamesa Cagneya „Aniołowie o brudnych twarzach”; w tym filmie warunki życia prowadzą do tego, że jedno dziecko wyrasta na chuligana, a drugie na kleryka, a minister zmaga się z winą swojego ocalałego i potrzebą oszczędzenia swego towarzysza, zanim minie punkt bez powrotu. Diego nie ma tak dobrego powołania, by uratować życie swojemu towarzyszowi.

    O ile ma to dla niego znaczenie, Castillo wykorzystuje to, co najlepsze w niewygodnych liniach dyskursu i banału, ale historia nigdy nie daje jego aktorom szans na promieniowanie. Jego postać płonie przez ogromną część wściekłego filmu, który nie bierze pod uwagę wiele pasji. Castillo jest bezradny wobec szczerego oryginalnego tonu filmu, który przynajmniej usuwa radość ze scen bitewnych. Ponury ruch bojowy i praca kameralna niewiele wzmacniają tempo filmu w drugim i trzecim akcie.

    Osobowość jest istotą tego filmu, a jak opowiadają opowieści bohaterów, folklor w „El Chicano” jest jedną z cech filmu. Istnieją odniesienia do Azteków, La Virgen de Guadalupe, dulce do dań na nagrobku, zamieszek w kostiumach Zoota i kultury niskiego jeźdźca, a żadne z nich nie jest ograniczone, męczące i pobielone. Być może jest to tak duża liczba hołdów na dworze, ale niedobór takich filmów jak „El Chicano” może uzasadniać pośpiech w stosowaniu wielu odniesień, co byłoby rozsądne.

    Tak czy inaczej, to ciepłe społeczne uznanie nie rozciąga się na meksykańskie postacie w filmie, z których duża liczba jest zredukowana do lękujących strachu karteli. Podobnie jak w tegorocznej przeróbce „Miss Bala”, Meksykanie w tym filmie są złoczyńcami, lekami prowadzącymi jednostki kartelowe niszczącymi je przez resztę nas w Stanach Zjednoczonych. Jest to dyskretna metoda mówienia „nie lubimy ich”, która nie robi nic, by naprawić szkodę pogardliwych rozmów dla osób z Ameryki Łacińskiej i Ameryki Łacińskiej.

    Postać jest zakłopotana. Podobnie film jak „Scarface” będzie niezawodnie wpływał na mnie, że będę się skrzywił, pojawią się grupy Latynosów gapiów zmęczone oglądaniem paczek i zniszczeniem kartelu i zniszczeniem życia. Przez bardzo długi czas te nieostrożne konta charakteryzowały doświadczenia latynoskich Stanów Zjednoczonych, a film taki jak „El Chicano” nie wznosi się ponad te konta. Propaguje je.

    Kilka kawałków, które przeczytałem, myślało o „El Chicano” do przełomowych wydań „Dark Panther” i „Insane Rich Asians” przed rokiem, jednak jest to w zasadzie fałszywe. Te filmy zostały zrobione ze sponsoringu studyjnego, a „El Chicano” musiało unikać Hollywood tylko po to, by być stworzonym przez dowolną część wyobraźni. Na marginesie, że cokolwiek, „El Chicano”, odkrywa dokładnie, jak daleko historie latynoskie nadal nie wydają się iść, by zrobić to w standardowym amerykańskim filmie.

    Agregat z kręgosłupem zaawansowanym jako główny film z latynoskim bohaterem, „El Chicano” zdawał się dotykać bazy w odpowiednim momencie, a „Wojownicy sprawiedliwości: Endgame” wpłynęli na klasę, by się pojawili, wymyślili krótką weryfikację i „Ciemną Panterę” jak późno wykazano, że etnocentryczna plandeka jest jednym ze sposobów na postęp. Tak czy inaczej, długowieczny wstęp Ben Hernandeza Braya, współtworzony wspólnie z twórcą Joe Carnahanem, kończy się dość bezsilnym impulsem do ewentualnego założenia. Nie jest rozsądne oczekiwanie na szacunki dotyczące tworzenia tych znaczących przedsięwzięć studyjnych, ale nie chodzi tu o naprawdę jasne punkty odcięcia budżetu – to ograniczenia stylu i kreatywnej energii.

    Napędzając 600 ekranów w całym kraju, „El Chicano” nie jest zbyt dobrze rozpoznawany, ponieważ nasza niecodzienna legenda policyjna nosi tu zasłonę ukrywającą postać. Niemniej jednak, jeśli filmy współpracują, standardowa opowieść początkowa mogłaby w każdym razie doprowadzić do kontynuacji, która idealnie pasowałaby do złamania i wykazania większej tożsamości.

    Diego Hernandez (Raul Castillo) jest kryminologiem z LAPD, którego stopy wylądowały solidnie po właściwej stronie prawa w odpowiedzi na charakterystyczny sposób bliźniaczego rodzeństwa Pedro, którego przestępcze czyny doprowadziły do ​​więzienia i wyraźnego samobójstwa po zwolnieniu. Pod każdym względem dziwnie, aby mieć pewność, ich daty urodzin są wyryte na zbiorach całej masy gangbangerów znalezionych w poddanej strukturze. Skipper Gomez (George Lopez) przydziela Diego do zbadania, wraz ze swoim wspólnikiem Martinezem (Jose Pablo Cantillo), takim głośnym amatorem, którego przeznaczeniem jest nie żyć długo w takich historiach.

    Ludzie, którzy zostali wymordowani, nie byli takimi, jakich wielu by nie przegapiło, ale wydaje się dziwne, że ich nieszczęście nie wywołuje melancholii ani wściekłości ze strony ich przełożonej, Shotgun (David Castaneda), cenionego towarzysza przemianowanego przestępcy Diego. Wąchając wokół, gliniarze szybko podchodzą do tego, że Shotgun może z niecierpliwością odrzucić swoją własną drużynę, by dołączyć do innego syndykatu, w tym meksykańskiego szefa kartelu lekarskiego (Sal Lopez) i jego dziecka (Roberto Garcia, inaczej znany jako raper Mr. Criminal).

    Diego również rozumie, że zanim jego rodzeństwo spotkało się z kiepskim przeznaczeniem, mógł mieć etyczny zwrot i objąć wygląd El Chicano. Mówi się, że ten duch jest „miejską legendą” East L.A., sięgającą lat 40. XX wieku, który wykorzystuje swoje azteckie ostrze, rower i formalną osłonę, by dostarczyć bezlitosną sprawiedliwość łotrom w dzielnicy. Rozlew krwi, czy dwie później, to Diego przygotowuje się do pracy.

    Pomimo faktu, że niektóre elementy fabuły nie są starannie zwerbalizowane (na przykład wynik końcowy dla Pedra lub nawet w rzeczywistości jest martwy), konto jest generalnie zbyt proste. Bohaterowie w błękicie krzyczą na siebie zestresowani, przepełnieni dyskursami; twórcy kłopotów są okropni bez fascynacji; prace pomocnicze, takie jak lepsza połowa bohatera (Aimee Garcia) i matka (hammy Marlene Forte) są tak konwencjonalnie skomponowane, że rzadko zasługują na imiona postaci.

    Do tej pory najważniejszym zawodem Bawla był trikowy animator i organizator, więc zdumiewające jest to, że ta aktywność jest zbyt niechlujna, by mieć duży instynktowny efekt. Występujący przez większą część wieczoru film idzie na łagodną umiar, a jednak jego wygląd wydaje się być niedostatecznie wyeksponowany i niedostatecznie wypełniony. Ekscentryczne myśli, umysł i działające zwroty akcji mogły złagodzić te niedobory. W każdym razie „El Chicano” ma niewiele takich elementów i nie ma komicznej skłonności.

    Rezultatem jest zwłaszcza film B-motion, ponieważ w nim ponownie wykorzystuje się zwykłe buzzwords typu sans bez ornamentów na granicy finansowej; „nadludzki” punkt sprzedaży jest bardziej przebiegły niż zarobiony. Nie jest tak, że El Chicano potrzebuje supermocarstw, ale to, że jego film zwraca na siebie uwagę i nagradza względną autentyczność nad snem, nie czyniąc żadnego ważnego kąta. Artyści są wystarczający, jednak nikt się nie pojawia, ani nie wydają się dobrze bawić. Treść zgłasza pewne znaczenie, jeśli chodzi o bezbłędne wiadomości z latynoskiej dumy i historii (jednak część jego bicia w klatkę piersiową może być postrzegana jako dająca paszę trumpowskiej nieufności). Pojawił się East L.A., dręczony paczkami i okrucieństwem, nie czuje się jak niewątpliwy punkt, nie wspominając o sieci – może głównie w świetle faktu, że film był naprawdę kręcony w Kanadzie. Sposób, w jaki unikalny wynik Mitcha Lee podkreśla każdy skromny namiętny podpowiedź, po prostu odkryje, jak mało uczucia „El Chicano” wywołuje.

    – Dwa buzzwords sprawiają, że chichotamy. Sto buzzwords porusza nas. Czujemy słabo, że banały mówią między sobą i świętują spotkanie. Umberto Eco skomponował to w odniesieniu do Casablanki, umieszczając, że jej związek z pierwszorzędnymi przykładami sterty, połączony z zaszczepionym przez nich zrozumieniem tłumu, podniósł film do wzniosłości. Kuszące jest wypożyczenie podobnej wiarygodności do El Chicano, innego rodzaju nadludzkiego filmu, w którym można znaleźć całkowicie latynoską obsadę. W filmie występuje Raúl Castillo jako Diego, policyjny kryminolog, który zamienia się w postać El Chicano – a.k.a. „Ghetto Grim Repeater”, który prześladował dzielnicę jego dzieciństwa ze Wschodniego Los Angeles – w celu skorygowania odwetu na kartelu leków związanym z odejściem jego rodzeństwa. Jest przepełniony frazesami z tak dużej liczby różnych rodzajów (filmy ruchome policjantów, opowieści o początkach komiksów, chłodziarki z zemsty kręgosłupa), że zastanawiasz się nad szansą, że może osiągnąć tę niesamowitą jakość, o której mówił Eco. Jednak historia nigdy w żadnym momencie nie ociera się o promienność; jest nudny i banalny, dryfuje po rozpoznaniu od początku do końca. Tutaj modne słowa nie świętują zgromadzenia. Są w stanie wojny.

    Podczas gdy „Meksykański Amerykański Batman” brzmi jak zabawna myśl na papierze, wymagał znacznie bardziej rygorystycznego wykonania, aby być czymś ponad zależnym. Wykonawczy Ben Hernandez Bray wykonał swoje kości w sztucznej pracy, która nierzadko wykazuje naturalną zdolność do właściwego aranżowania i filmowania pojedynczych scen bitewnych. W każdym razie w El Chicano są one zaciemnione i bezkrytyczne, zastrzelone w podekscytowanym stylu Greengrassian, aby ukryć oczywiste wady i mylnie podnieść „autentyczność”. Co gorsza, są one zbyt rzadkie, zarezerwowane przez nieograniczone sceny kompozycji, które nadmiernie wyjaśniają fabułę, której film nie może lub nie chce wytyczyć na zewnątrz.

    Niechlujne zdjęcia Juana Miguela Azpiroza nie pomagają w żaden sposób: większość El Chicano rozgrywa się wieczorem, co jest problemem w świetle faktu, że sceny te są albo frustrująco malejące, albo niematerialne. Ograniczona hardboiled wymiana, serdeczność Braya i współscenarzysty Joe Carnahana (The Grey, Smokin ‚Aces), brzmi znacznie bardziej zużyte, gdy dostarczane przez wyolbrzymioną grupę El Chicano. (Starsi mężowie stanu filmu – George Lopez, Marco Rodriguez, Marlene Forte – pozostawiają czystość.) Zmiana slapdash sprawia, że ​​folklorystyczny film jest jeszcze bardziej pomieszany; liczne sceny po prostu wątpliwie kojarzą się ze sobą – dowód, że El Chicano został odcięty od dłuższego czasu pracy po jego uroczystym debiucie. Najbardziej skandalicznym grzechem może być to, że tytułowy bohater nie dokona swojego prawdziwego przejścia do około godziny. Przed tym momentem jest pomocnie pomijany, by wyciągnąć fragmenty czasu.

    Whinny, która sama doświadczyła dzieciństwa w północno-zachodnim Los Angeles, była początkowo zmotywowana do skomponowania El Chicano, podążając za odejściem jego rodzeństwa. Później ukończył ją po tym, jak jego dziewczyna kopnęła wiadro podczas porodu. Poszczególne stawki przechodzą w mało istotne, ale przekonujące sposoby: delikatne retrospekcje młodzieży, które działają jako pochwała, lokalna duma drażliwa dla różnych środowisk oraz praca nad historią meksykańskiej Ameryki. Nie jest trudno dostrzec jakikolwiek powód, dla którego Bray zostałby zmuszony do przekształcenia własnej męki w populistyczną pracę, szczególnie taką, która praktykuje dużą liczbę jego domowych zalet. (El Chicano podkreśla przekonujące przemyślenia dotyczące przejścia między meksykańskim patriotyzmem a kulturą Los Angeles, jednak są one w dużej mierze nierozwinięte).

    Jednak film nadal jest nieznany, a uderzenie jest miszmaszem. W połowie skupia się na byciu filmem analityka, który patrzy na czekanie na kontuzje młodzieży, zanim skupi się na mechanikach bohaterów, którzy przytłaczają trzecią demonstrację. Przed końcem nie ma wrażenia, kto „El Chicano” jest nawet poza zasłoną i chłodnym ostrzem, które dzierży. Z drugiej strony, El Chicano wykonuje pobieżny wysiłek przy większości przedstawień: Diego, kartelu, który bada, rzeczywistości, w której żyje. Być może jedynym wielkim elementem jest decyzja o pozostawieniu hiszpańskiej wymiany nieprzetłumaczonej – flaga wiarygodności dla osób z grupy ludzi Latinx i poza nią. Takie bona fides wyraźnie rozciągają się na obsadę i otoczenie (pomimo tego, że film był w większości kręcony w Calgary), jednak żadna taka pewność nie oświetla reszty w odniesieniu do El Chicano. Każda grupa ludzi zasługuje na swojego własnego Batmana, jednak nie oznacza to, że powinni się tym zająć.

    W ślad za fenomenalną siłą przemysłu filmowego Marvel Cinematic Universe z establishmentem, w którym żadni tytułowi bohaterowie nie są Latynosami, przygotowany podwójny wykonawca Ben Hernandez Bray debiutuje w swoim silnym elemencie „El Chicano”, działaniem przytłaczającym filmem skupionym na Meksyku Amerykański bohater.

    El Batano, wschodni arystokrata Batman – Batcave i wszyscy inni, który odzyskuje ikonografię Azteków jako cechę mrocznego kamuflażu, jest morderczym strażnikiem, z różnymi ludźmi pod zasłoną, szukającym barrio i mordującym łajdaki przez wieki. W obecnych czasach rodzeństwo bliźniaków Pedro (poprzedni farmaceuta uliczny) i Diego Hernandez (kryminolog policyjny) uosabiają tę postać – każda sama w sobie.

    Świetnie obsadzony, Raúl Castillo („We the Animals”) zanurza swoje ostre ostrze umiejętności w głównej podwójnej pracy, którą z łatwością można zagwarantować w dwóch aspektach implementacji surowego prawa oraz w krążowniku konfrontującym się z meksykańskim kartelem. Spanglish dyskurs przenosi się z języka Castillo z najbardziej ekstremalnym oczekiwaniem. Przełomowy komiks Chicano George López pojawia się tutaj w niezwykłej, prawdziwej pracy, jaką przeważa Diego, kapitanie Gomez.

    Przypominające hollywoodzkie filmy z lat 80-tych, kiedy męskość pojawiła się w cieniu macho, a jednak napędzana ostrym powiewem inkorporacji, „El Chicano” pozostaje wystawą zdecydowanie działającą i faktycznie osiągniętą, ostatnim prawdopodobnym skutkiem Hernandeza Czas Braya dostarczający zaklęcia kaskaderskiego z aparatu jako organizatora sztuczek.

    Ideologicznie, w każdym razie scenariusz, skomponowany wspólnie przez szefa i twórcę Joe Carnahana, wydaje się być rozwiązany w szczególności przez stwierdzenie osobowości Chicano, a jeszcze bardziej kłopotliwej w dokonywaniu sprawdzonego podziału między meksykańskimi Amerykanami i obywatelami Meksyku, wystawionego równie zniesławiającego, przestępczego , gore polubowne, intrygujące patrioty (licząc popularną meksykańską artystkę Kate del Castillo jako zakłóconą pionierkę kartelu).

    Postacie Chicano zdają się pragnąć odłączyć się od tych na południe od obrzeża, aby znaleźć się w wielkich łaskach standardowej amerykańskiej świadomości. To okropne, w świetle faktu, że w przeciwieństwie do historii podziału między latynoskimi latynosami i Amerykanami latynoamerykańskimi, bitwa powinna dotyczyć wszystkich wykorzystywanych osób, a nie nas.

    Film Bena Hernandeza Braya (współtworzył go także z Joe Carnahanem) jest historyczną opowieścią o barrio vindicator, ale to zajmuje tyle czasu, ile potrzeba. Po drodze długo trwa okrucieństwo i brak opowiadania historii. Wskazuje wysoko, działając w domenie fantazji, jednak jako taka w projektach typu „uderz lub zapomnij”.

    Oprócz strony, George Lopez – w sensacyjnej pracy, nie mniej.

    El Chicano online (zalukaj lektor, napisy?), czego dotyczy fabuła filmu?

    Film rozpoczyna się 20 lat wcześniej, kiedy rodzeństwo bliźniaków krąży wokół barrio w Los Angeles, ostrzeżone przez starszą osobę, że gdy niebo robi się ciemne, pojawiają się okropne rzeczy (jak to było w godzinach wieczornych, jednak jest to metoda mówienia tam, gdzie Bray jest tak usatysfakcjonowany, że odtworzy go później). Po drodze udaj się łeb w łeb z policją, zawoalowany mężczyzna w ciemnych grzmotach na rowerze, w tym momencie raniąc szefa obszaru.

    Po dwudziestu latach Diego (Raúl Castillo), jeden z bliźniaków, jest oficerem LAPD, lądującym na miejscu rzeźnika – a większość nieszczęśliwych ofiar ma „mito” (legendę) na ramionach obok Diego urodziny.

    Podobnie jest z urodzinami jego bliźniaka, Pedra, oczywiście – wtedy znowu Pedro jest martwy, o ile ktoś wie, że popełnił samobójstwo po krótkim, niesprawiedliwym życiu.

    Kapitan Gomez (Lopez) – który był tam w nocy, gdy El Chicano pojawił się jako policjant – jest równie zainteresowany ochroną FBI przed przejęciem kontroli nad sprawą, jak on ma to wyjaśnić. To niepewny interes. Fragmenty są małym fragmentem większego planu inkubowanego przez meksykańskiego władcę krzywd zwanego El Gallo (Sal Lopez), który wierzy, że Kalifornia została skradziona z Meksyku i musi ją odzyskać (nie można winić Braya za wskazywanie nisko). Co więcej, jego prawą ręką w barrio jest Shotgun (David Castañeda), ceniony towarzysz Diego – i dziecko mężczyzny, którego El Chicano kroi co tydzień.

    Dla przyzwoitego segmentu filmu gra on po prostu jak występek, jednak pojawiają się sporadyczne oznaki intensywności zmarłych lub zagadkowa scena uhonorowania ostrza przed improwizowanym podniesionym obszarem.

    Niezależnie od tego, choćby po trochu, badanie Diego prowadzi go na drogę do nowego El Chicano. Jest Batmanem w stylu meksykańsko-amerykańskim, bez milionów – człowiek pożerany przez smutek i wymóg zemsty, strażnik, który będzie pracował poza prawem, by przekazać łotrów sprawiedliwości.

    El Chicano działa poza prawem. To Batman z podwójną bronią palną.

    To wszystko prowadzi do konfrontacji, oczywiście, pomimo faktu, że Bray walczy trochę, by przekazać swój efekt emocjonalny. Ma to związek ze sposobem, w jaki aranżuje i zmienia ogromną scenę bitwy. Być może przyzwyczailiśmy się do zamieszania w walkach z filmami Marvela – jest to pod każdym względem uznany kawałek historii – jednak tutaj jest to bitwa między dwoma osobami. Pomyślałbyś, że łatwiej jest je realizować. Jednak odbicie Braya tnie w sposób ciągły, nigdy nie dając scenie szansy na zdarzenie przez ponad sekundę lub dwie, bez kolejnej zmiany. Być może powinien wykazać moc? Ogólnie jest to po prostu mylące.

    Tak czy inaczej, film kończy się ryzykiem i gwarancją, która jest skrótem dla kontynuacji, jeśli ta zyskuje. Ufam, że tak. To fascynujący pomysł i być może Bray lub inna osoba uderzy w głowę następnym razem.

    No links available
    No downloads available

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne filmy