CDA-ZALUKAJ – Filmy i seriale VOD

Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja

  Seriale

IMDB: /10 votes

Zgłoś błąd

Oglądaj w innych serwisach VOD:  

 

PLAYER.PL              

    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja
    Climax CDA (2018) Online Lektor PL Cały Film Zalukaj Recenzja

    Climax CDA (2018) CDA Online Fili Cały Film Lektor PL Napisy Fili Zalukaj Chomikuj Vider, gdzie obejrzeć zwiastun online i fabuła (Recenzja)


    Climax CDA

    Player

    „To koszmar!” Najnowszy album Gaspara Noego to typowo konfrontacyjny koktajl muzyki i odpychania; odrętwienie przypominające stukot skrzący, krępujący i wydzielający dziwność, która spada na widownię jak wiaderko krwi od Carrie. Jest ona rzekomo oparta na prawdziwej historii pioniera ruchomych ruchów na lekarstwo z oszołomieniem delirium, mimo że wynik wydaje się być wyrwany prosto z pokręconej, kinowej wyobraźni Noé.

    Jak zwykle, chce podżegać, a szczęśliwe tajemnicze publikacje krzyczą: „gardzisz, że stoję samotnie, nienawidziłeś Irréversible, nienawidziłeś wchodzić w pustkę, przeklinałeś Miłość, obecnie próbujesz Climax”, w towarzystwie obrazu wyobrażonego przez Argentynę, Dyrektor z Paryża podnosi szklankę z demonicznym uśmiechem. W każdym razie komponent przeniesienia wprowadza coś nowego do dość splamionej palety Noé – wstrząs dla jego zbyt znanych tropów.

    Zaczynamy pod koniec, z ujęciem przedstawiającym postać w ciemności, potykającą się w poprzek śniegu, przed upadkiem na ziemię – wrzeszczący, poplamiony krwią posąg świętego śniegu. Odtąd ruszamy z powrotem na początek; seria nagrań przesłuchań z udziałem artystów, granych na starym telewizorze (to połowa lat 90.), obok których można oglądać kasety VHS do ulubionych filmów kinowych: Argentir’s Suspiria, Salo Pasoliniego, Zombie Lucio Fulciego, Buñuel’s Un Chien Andalou – wszystkie wskazania ma przyjść. Rozmówcy to różnorodne zgromadzenie – mężczyźni i kobiety, gejowscy i heteroseksualni, bardzo kontrastujący – i odpowiadają na pytania o ich życiowe dowcipnisje, ich stosunek do seksualności i to, co oni są przygotowani do wykonania dla działania („cokolwiek!”).

    W końcu w rozplątywaniu się z dala od wzroku i dźwięku, skończyło się na tym, że wszystko musi się skończyć w najbliższej przyszłości

    Ci różni uczestnicy spotykają się w brawurowej liczbie ruchów, wydarzyli się w szkolnym korytarzu, który wypełnia ich salę ćwiczeń. Błyszczący trójkolorowy baner zapewnia ustawienie ich ruchów, które są uchwycone jednym ciągłym ujęciem, gdy swobodny ruch aparatu Benoît Debie porusza się wśród artystów. „Bóg jest z nami”, ktoś płacze, gdy zamyka się liczbę. „Teraz powinniśmy się bawić!” Ale Boga nie ma tutaj, ponieważ harmonijne porozumienie przechodzi do zażartej rywalizacji, a potem do czegoś mroczniejszego. Ofiarne wibracje („to miejsce widziało dziwne gówno, mogę to poczuć”) mieszają się z sangrią wzbogaconą kwasem, zamieniając biesiadników w szaleńczych szaleńców. Gdy szaleńczo chwyta się aparatu, kamera przesuwa się z bogatych poślizgów na przechyłki z tarką i rolkami morskimi. Demoniczne pasje przypominające osławioną sukcesję „ataku Chrystusa” z filmu „Diabły” Kena Russella oglądane są z góry – Busby Berkeley idzie do piekła. Przez znaczącą część ostatecznego rozwoju kamera jest do góry nogami, a odwróceni artyści najwyraźniej zwisają z sufitu niczym nietoperze wampirów.

    Powracając do swoich standardowych obsesji, Noé przejawia przerażającą fascynację procedurami reprodukcji i destrukcji. „Narodziny to wyjątkowa okazja”, wymawiaj napisy – ale w rzeczywistości Noego, cisza spada. Jedna artystka jest w ciąży, objawienie, które wywołuje gwałtowne reakcje z rażącego roju. Inną jest matka, której małe dziecko, Tito, przedziera się przez zamieszanie, zanim otrzyma pokój („Mamusiu, są karaluchy!”), By poczekać na jakieś straszliwe przeznaczenie. W pewnym momencie Noé praktycznie odradza scenę narodzin / porodu zła obecności z Posesji Żuławskiego (kolejny tytuł widziany w tym stosie kaset VHS), przywołując manię Isabelle Adjani w jej najbardziej dziwacznej egzekucji.

    Wszystko, co wskazuje, poza chwilowym doświadczalnym przeciążeniem, jest niepewne. Noe energicznie zaznacza Climax „francuskim filmem i jest z niego zadowolony”, mimo że możliwość amerykańskiej wizyty wywołuje podniecenie wśród artystów, którzy krzyczą: „A co powiesz na zabicie tych Jankesów!” Istnieją rozmowy graficzne na temat chorób przenoszonych drogą płciową i seksu opartego na skupieniu, które analizują nihilizm wkładu Noé „We Fuck Alone” w Destricted, a wszystko to wzmacniane przez tradycyjną, przesyconą paletę czerwieni, zieleni i błękitów.

    W końcu w rozplątywaniu się z dala od wzroku i dźwięku, skończyło się na tym, że wszystko musi się skończyć w najbliższej przyszłości. Czy można bezpiecznie powiedzieć, że było to zmęczenie? A z drugiej strony panika? Lub z drugiej strony połączenie dwóch? Po trippiness of Enter the Void, zniechęcenia Irréversible lub 3D cum Shots of Love, trudno jest być naprawdę zaskoczony przez wszystko w Climax. Jednak wciąż dostał pod moją skórę, pozostawiając mnie tęsknota za odejściem od tego klaustrofobicznego piekła.

    Chwali się z choreografką Niną McNeely, która umieszcza źródło w progresie Noé i całej obsadzie grupy, która rzeczywiście pokonuje dodatkową milę. Burzliwe wskazówki Daft Punk, Giorgio Moroder, Erika Satie (przez Gary Numana) i Soft Cell to odpowiednio dudniące dźwięki fundamentów. Prawdziwie Zaklęta Miłość.

    W „Climaxie” kamera obraca się wokół, spoglądając tu i tam na swoje związane postacie, gdy przechodzą w głębiny leków indukowanych za darmo dla wszystkich, ponieważ hipnotyczne rytmy zdominowały ścieżkę dźwiękową. Jednak niezależnie od jego mdlących emocji, wyjątkowa psychodeliczna jazda Gaspara Noé jest jego najbardziej zaangażowanym osiągnięciem, zwięzłą serią skwierczących grup ruchów i szarpiących ulepszeń, które grają jak zręczny mashup z serii „Progression Up” i „Salo, czyli 120 dni Sodoma „, nie wspominając już o dezorientującej filmowej sztuczce własnych prowokacyjnych kredytów Noé.

    „Climax” ma wiele wspólnego w podobny sposób, jak lewitująca kamera jego dzielącego „Enter the Void”, jednak w przeciwieństwie do tego rozległego przedsięwzięcia, ta 96-minutowa odyseja wydaje się być tylko odpowiednią długością, aby uosabiać zdolność dezorientowania widzów i zapraszania ich do udziału jego głupie zamiary opanowania ich zdolności. To może być jego najlepszy film; to z pewnością najlepszy podgląd zdolnego filmowca, który chce się pieprzyć z głową.

    Peruse More: Gaspar Noé’s „Climax” Pierwszy zwiastun: Sangria-Fueled Descent Into Madness Tylko dyrektor „Irréversible” może sprawić, że

    „Climax” ma miejsce w 1996 roku i skupia się wokół doświadczeń trupy ruchów w odległej kabinie otoczonej pustką, gdzie późne nocne ruchy toczą nudny obrót po tym, jak ktoś skłoni sangrię za pomocą LSD. Noé zajmuje tyle czasu, ile potrzeba, ustanawiając żywiołowość ustawienia przed rozerwaniem go w separacji: złowieszczy otwór, w którym znajduje się jedna kobieta pełzająca po śniegu, pozorna finałowa dziewczyna we krwi i gwałtowny ruch, który nadchodzi, ciągnięty przez wprowadzony wstęp jasnej grupy w serii taśm przesłuchań.

    Od tego momentu ambicje filmowe zaczynają się konsekwentnie wspinać. Od zdumiewająco długiego rzucania vogueingowych rzutów, Noé kontynuuje walkę, podążając za postaciami przechodzącymi przez pokój, gdy wymieniają się rozmowami i plotkami. Przy typowej akrobatycznej intensywności operatora Benoit Debie jako idealnej jednostce, Noé nigdy nie pozwala na odpoczynek w jednej obudowie. Przez jakiś czas wydaje się, że może tu po prostu dryfować, ale płynna jazda może tak dobrze postępować, zanim zacznie się nieporządek.

    Mimo że nie ma jednej konkretnej krzywej, „Climax” określa dynamikę pomiędzy grupą postaci: Selva (Sofia Boutella, „Kingsman: The Secret Service”), surowym administratorem spotkania, który jest podwójnie podekscytowany hedonistyczny klimat i gniew wszystkich, a Emmanuelle (Claude Gajan Maull), jej energiczny niesforny wspólnik i matka małego dziecka (Vince Galliot Cumant), postanowiła zabrać ze sobą. Daddy DJ (French DJ Kiddy Smile) bezbłędnie rekompensuje porażkę, a różni artyści dzielą się żartobliwymi dowcipami i walczą o problemy z treścią, łapiąc oddech.

    W pokoju widać wyraźne napięcie, sporo z tego wynika z poukładanej Psyche (Thea Carla Schott), która nienawidzi wszystkich wokół niej z niewyjaśnionych przyczyn, a seksistowscy mężczyźni przyglądają się dziewczynom w pokoju jak słodycze. Żaden z nich nie otrzymuje więcej niż impulsów do historii momentów, ale nie mają znaczenia, gdy leki szukają każdego z nich.

    „Climax” jest obecnie czwartą częścią filmu, zanim konflikt dojdzie do skutku, jednak jego główna fiksacja znajduje się w centrum filmu od samego początku, przygotowując fazę hipnotycznej wystawy: Taniec , niezwykła mieszanka szybkich improwizowanych ruchów i ruchu Niny McNeely, zaleca, aby nikt nie wykazywał oznak poprawy, gdy puścił się swobodnie z najlepszymi ruchami – a kiedy stracą kontrolę, to, co dzieje się dalej, jest zgadywaniem.

    Kilka smakołyków później i zaczyna się obłęd. Krok po kroku artyści zdają sobie sprawę, że zostali poddani leczeniu medycznemu, a Noé na krótko pozwala im uczestniczyć w wściekłej rundzie, zanim stracą zdolność do zastanowienia się nad swoimi okolicznościami. W tym momencie jest to piekielne nurkowanie w gwałtowne strzelające okrzyki przemocy, wrzeszczące epizody gniewu i rozkoszy poszukujące, kamera wędruje przez przejścia, ponieważ każda postać zapomina o łańcuchu narracji.

    Każda chętna obudowa skłania się do następnego z nitującym poczuciem niepewności, ponieważ kilka postaci spotyka się z przerażającymi zamknięciami, podczas gdy inni przechodzą w niezwykłe stany, z których jest mętne, jeśli kiedykolwiek wrócą. W jednym zdumiewającym ujęciu, pani trzęsie się na kolana w strachu, podczas gdy inna przekształca jej ciało w wykwintne kształty w fundamencie, uosabiając zaangażowanie Noé w wywoływanie oburzających stanów emocjonalnych w pełnym zakresie możliwości. Przed końcem krawędź obróciła się i pozostała tam, jakby utknęła w trwałym bałaganie.

    Pomimo tego, że Noé był regularnie osaczony jako wolny prowokator, „Climax” korzysta z klarowności kierunku. Jego otoczenie, na początku Daft Punk i brutalne zjawisko algierskiej wojny domowej, uosabia kontrkulturę, obojętną na ignorowanie światowych problemów i złapaną przez ciągłe dysfunkcje. Nikt nie jest chroniony: lekarstwo chce każdego z nich.

    Peruse More: Cannes 2018: założyciel firmy Wild Bunch na Harvey Weinstein, Netflix i dlaczego debata na temat dyrektorów kobiecych jest „głupia”

    Tak czy inaczej, „Climax” jest również świętem życia z okazji, lub być może hołdem dla intensywności trzeźwości próbowania przetrwania każdego nowego, a Noé zawiera w sobie własne intencje stworzenia w tym etosie. Reżyser chwyta wyrozumiałość z drugiej części umowy poprzez film, który zawiera jego własne nazwisko migające na ekranie w kilku różnych stylach tekstu, sygnalizując całkowite zanurzenie się w jego odurzającej estetyce. Różne sceny przerywa nieoczekiwane orędzia Godardian, w tym pisemne twierdzenie, że „Życie jest kolektywną niemożliwością”, a „Istnienie jest ulotną iluzją”. W niektórych innych okolicznościach deklaracje te mogą wywoływać efekt eyerolls; w „Climaxie” wróżyli dobrze.

    Mimo to w trakcie rozprawy krąży jakaś sztuczka, a rosnąca anarchia przechodzi w gulasz z ciemnoczerwonego zamglenia, który jest mniej intrygujący niż prowadząca kamerzysta. Rzeczywiście, nawet tutaj, beaty pozostają spójne na ścieżce dźwiękowej – która podkreśla wszystko od „Siphon Up the Volume” do The Rolling Stones „Angie” – i zapewniają one zasadniczą muzykalność, która splata rozproszenie w nitującą pojedynczą wiązkę. Rzeczywiście, nawet ze swoim chorobliwym finałem, „Climax” oznacza, że ryzykowna partia nigdy nie jest skończona, a ruch nigdy naprawdę się nie zamyka.

    Gaspar Noé jest filmowcem, który dosłownie musi wskazać, że jesteś okropny. Musi zaprowadzić cię do dołu, aby zrobić najbardziej szokujący pokaz naszej przemocy, uzależnienia i deprawacji. Zrobił to w dwóch grupach „Nieodwracalnych”, z 2002 r. Dramatyzowaniem dzikich odrażających psychicznie: W klubie nocnym mężczyzna miażdżył czyjąś twarz – raz po raz – za pomocą gaśnicy, dopóki cała jego głowa nie przekształciła się w cheeseburgera. (Kiedy po raz pierwszy obejrzałem film, wyglądało to tak autentycznie, że pomyślałem przez chwilę, że Noé sfilmował prawdziwe zabójstwo). Potem, w niezapełnionym fragmencie, Noé zaaranżował atak na grupę w okropnie długim i niezachwianym ujęciu – wybitność wśród najbardziej rozdzierających scen w dowolnym punkcie sfilmowanym. Praktycznie zostaliście zaproszeni do dyskusji na temat moralności tego, co widzieliście, ale nie można było zaprzeczyć upodlonej dominacji popychania.

    W każdym razie, zawód Gaspara Noego był w każdym razie straszny przez jedno pytanie: kiedy już zabrałeś publiczność, aby do cholery, co robisz na repryzę?

    „Climax”, ostatnie nurkowanie Noé w strefie zakazanej, daje szansę na kontakt, gorący płomień jego umiejętności. Przez około 45 minut jest to fascynujący film, a wraz z grupą 20 młodych artystów wydaje się być kolejnym posmakiem tego artysty z zażenowania. „Climax” jest znacznie poprawiony niż „Enter the Void” lub „Love”, w którym Noé ugiął się, by wepchnąć wszystko do oburzającego – to jest w zasadzie jego wizerunek – tym bardziej całkiem szybko okazało się mniej. Ponadto mniej. Jako filmowiec, Noé jest obecnie ćpunem zła: kontynuuje osiąganie, poprzez coraz bardziej odrętwiały poziom oporu, wyższy poziom, i nie ma pojęcia, kiedy się rozbija. Jednak „Climax” działa, w każdym razie, gdy chce być ludzką dramatyzacją. Jednak w tym momencie tonie w tym, że oglądasz „Notoriety” w reżyserii markiza de Sade ze Steadicamem.

    Film rozpoczyna się wideoklipami wywiadów artystów (widzianych na starym telewizorze), którzy zostali zebrani w zespole, który planuje odwiedzić Francję i USA. Wszyscy mają około dwudziestu lat, z bardzo radosnymi włosami. są zróżnicowanym rasowo i wyraźnie zróżnicowanym zespołem, pękającym na różne sposoby (trochę ponurym, parszywym), z pewną siebie pewnością siebie. Film w tym miejscu przechodzi w zawrotną sekwencję ruchów ustawioną w wilgotnej przestrzeni ćwiczebnej (przypomina wolną salę weselną), ustawiony na pulsujący dźwięk lat 90-tych i uchwycony w jednym hipnotycznie nie mrugającym ujęciu.

    To może być wyróżniająca się spośród najbardziej fascynujących dziedzin, jakie kiedykolwiek widziałeś. Nie mam pojęcia, jak opisać, co robią ci artyści, ale są jak krumpersi albo wampiry, albo voguatorzy wykonujący ruchy flexu z zadziwiająco płynnymi prędkościami, z celem, w którym ich ramiona wydają się rozciągać ich stawy i przewracać środkowe. Nikt nie jest obecny za więcej niż ułamek sekundy; są jak żywe obrazy kubistyczne. Jednak każdy z artystów ma bardzo zbliżony styl do stylu gimnastycznego, a wszystkie one wyrażają żywotność nowego świata: jednoznacznie ekwiwalentną, napędzaną przez agresję, która jest znakomicie nieograniczona.

    W tym momencie praktyka jest zamknięta, a każdy cieszy się z uśpienia dla zgromadzenia, stojąc wokół flirtu i dając sobie nawzajem trudność, gdy połkną sangrę, którą wykonał dla nich szef zespołu, Emmanuelle (Claude Gajan Maull). Muzyka nadal pulsuje, a Noé prześlizguje się po aparacie, zbierając winiety w jednym długim, bezwzględnym wirowaniu, budzeniu się i chełpliwości.

    Występujący artyści pulsują erotyczną witalnością, do tego stopnia, że dosłownie wyobrażamy sobie, że którykolwiek z nich łączy się z innymi. Jednak ich osobowości dobiegają końca, a my zaczynamy rejestrować ich tożsamość: David (Romain Guilermic), podbijający dick, Selva (Sofia Boutella), dwu-ciekawy choreograf, Daddy (Kiddy Smile) – słodko-soulujący DJ. Od jakiegoś czasu Noé rzuca swoją jedyną techniką, rozcinając rozmowy i naprawdę zaczynamy się interesować tym, kim są. Sprytnie naładowany dialog o seksie skupionym na tyłku wydaje się dostrzegać kwintesencję toksycznej męskości i podciąć go w międzyczasie.

    Nadal miałem nadzieję, że „Climax” pozostanie w tym relatywnie racjonalnym wymiarze, z jego parytetem sensacji i interakcji. Jest druga, poszerzona grupa ruchów, jeden strzał z wysokiego punktu, który wygląda prosto w dół, i to kolejny oszałamiający. Jeśli Noé kiedykolwiek zdecydował się na musical (i powinien!), Może to być zabójca. W każdym razie „Climax” kończy się tym, że – tak – jeszcze jeden film Gaspara Noé, kolejny dydaktyczny skok do piekła. Jego ton jest złowrogi, napędzany elektrycznością przerażenia, ponieważ to, o co naprawdę zadajemy sobie pytanie, brzmi: jakie to nowe okrucieństwo?

    No links available
    No downloads available

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne filmy